Ciepło z głębi Ziemi. Naukowcy wskazują: można je wykorzystać
Nowe technologie opracowane z myślą o wydobyciu ropy i gazu mogą pozwolić na wykorzystanie ciepła wnętrza Ziemi, prawie w każdym miejscy planety — wskazuje Polska Agencja Prasowa, powołując się na ustalenia naukowców.
Najważniejsze informacje
- Ulepszone systemy geotermalne (EGS) mogą zapewnić stabilną energię prawie w każdym miejscu globu.
- Według analizy Stanforda czysta energia obniża roczne koszty o ok. 60 proc.; z kosztami zdrowotnymi i klimatycznymi – nawet o ok. 90 proc.
- Pierwsza duża elektrownia EGS w USA (2 GW, Utah) została zatwierdzona w październiku 2024 r.
Nowe badanie zespołu ze Stanford University opisane w "Cell Reports Sustainability" pokazuje, że ulepszone systemy geotermalne mogą stać się brakującym elementem zielonej transformacji. Technologia wykorzystuje metody znane z branży naftowo-gazowej, co – jak podkreślają naukowcy – otwiera drogę do stałej produkcji prądu niemal niezależnie od lokalizacji. Jak podaje PAP, autorzy analizy widzą w geotermii EGS wsparcie dla rosnącego zapotrzebowania, w tym nowych centrów danych.
EGS to obiecująca, czysta i odnawialna technologia, która może współpracować z energetyką wiatrową, słoneczną i wodną oraz z magazynami energii, pomagając zasilać świat we wszystkich zastosowaniach. Dzięki temu zwiększa bezpieczeństwo energetyczne, a jednocześnie eliminuje zanieczyszczenia powietrza związane z produkcją energii oraz globalne ocieplenie — przy niskich kosztach — mówi prof. Mark Jacobson, główny autor badania opisanego na łamach "Cell Reports Sustainability".
W Zakopanem już płacą mniej za ciepło. Coraz więcej inwestycji w geotermię w Polsce
Klasyczna geotermia ogranicza się do rejonów wulkanicznych i granic płyt tektonicznych. EGS przełamuje ten limit dzięki głębokim odwiertom na ok. 3–8 km, wtłaczaniu płynu, kontrolowanemu spękaniu skał i wypompowaniu ogrzanej cieczy na powierzchnię. Według wyliczeń badaczy, gdyby EGS dostarczało 10 proc. energii, można byłoby ograniczyć moc lądowych wiatraków o 15 proc., instalacji słonecznych o 12 proc., a pojemność baterii o 28 proc. Zmniejszyłoby się też zapotrzebowanie na teren: z 0,57 proc. do 0,48 proc.
Niższe koszty i bezpieczeństwo energetyczne
Analiza pokazuje, że przejście na system oparty w całości na OZE, z EGS lub bez, radykalnie obniża koszty. Roczne wydatki na energię spadają o ok. 60 proc. wobec scenariusza z paliwami kopalnymi. Po doliczeniu skutków zdrowotnych i klimatycznych całkowite koszty społeczne maleją o ok. 90 proc. Autorzy dodają, że włączenie EGS nie podnosi praktycznie kosztów systemów wytwórczych, za to zwiększa niezawodność dostaw dzięki stabilnej pracy w podstawie.
Przestawienie świata na w pełni odnawialny miks z udziałem EGS oznacza miliony etatów. Według prognozy badania globalnie to ok. 24 mln nowych, długoterminowych miejsc pracy netto. To nieco mniej niż 28 mln w scenariuszu OZE bez EGS, co wynika z mniejszego zakresu budowy farm wiatrowych, słonecznych i magazynów, gdy część energii pokrywa geotermia. Kluczowe są też terminy: amerykański Departament Energii oczekuje spadku kosztów EGS do 2035 r., a pierwsza duża elektrownia EGS w USA – obiekt o mocy 2 GW w Utah – została już zatwierdzona.
Dzięki poprawie szybkości wierceń, koszty tej technologii szybko spadają. Takie tempo pozwala realizować projekty EGS w krótkim czasie, w przeciwieństwie do energetyki jądrowej, gdzie okres od planowania do uruchomienia wynosi na świecie od 12 do 23 lat. Co więcej, w odróżnieniu od atomu, EGS nie niesie ryzyka proliferacji broni, awarii typu stopienie rdzenia, wycieków ze składowisk odpadów promieniotwórczych ani zwiększonego ryzyka raka płuc związanego z podziemnym wydobyciem uranu — podkreśla prof. Jacobson.
Co dalej z EGS?
Badacze przyznają, że wyzwania kosztowe wciąż istnieją, ale trend jest pozytywny. Wraz z przyspieszeniem wierceń i standaryzacją procesów inwestycje powinny tanieć, a projekty — szybciej dochodzić do etapu komercyjnego. EGS może jednocześnie odciążyć wiatr i słońce, ograniczyć potrzebę wielkich magazynów energii i zmniejszyć presję na grunty, co ma znaczenie dla państw o małej powierzchni i dużej gęstości zaludnienia.
Źródło: PAP