Śledztwo, które wcześniej prowadziła Prokuratura Rejonowa Kraków-Południe, trafiło do I Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Sprawa dotyczy zdarzeń z domu przy ul. Niepodległości w Skawinie, gdzie ujawniono ciała czterech osób.
Postępowanie wszczęto 6 lipca 2026 r. Prokuratura prowadzi je w kierunku czynów zabójstwa oraz namawiania i udzielania pomocy w targnięciu się na życie.
Wstępnie ustalono, że ciała 27-letniej żony oraz 56-letniej teściowej mężczyzny miały poważne obrażenia głowy, które mogły powstać od uderzeń ciężkim przedmiotem. U młodszej kobiety ujawniono także rany cięte. Na ciałach ośmiodniowego noworodka oraz 35-letniego mężczyzny stwierdzono liczne rany cięte i kłute. W przypadku dziecka to one miały być bezpośrednią przyczyną śmierci.
W toku dotychczasowych czynności przeprowadzono oględziny miejsca ujawnienia zwłok dwóch kobiet i noworodka płci żeńskiej oraz mężczyzny, w trakcie których zabezpieczono do dalszych badań szereg śladów i przedmiotów, w tym mogących służyć do popełnienia przestępstwa. Zabezpieczono monitoring obejmujący budynek, w którym doszło do zdarzenia, przeprowadzono przeszukanie samochodu jednej z nieżyjących osób i przesłuchano w charakterze świadków sąsiadów i znajomych oraz członków rodziny - przekazał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie Tomasz Waszczuk
Według wstępnych ustaleń zebrany materiał dowodowy pozwala przyjąć, że do przestępstwa mogło dojść wieczorem 2 lipca 2026 r. albo w nocy z 2 na 3 lipca 2026 r. Prokuratura zapowiedziała dalsze działania, których celem ma być szczegółowe odtworzenie przebiegu zdarzenia, ustalenie bezpośrednich przyczyn zgonu każdej z osób oraz okoliczności poprzedzających śmierć rodziny.
Prokuratura, powołując się na wstępne wyniki sekcji zwłok, oceniała wcześniej jako wysoce prawdopodobne, że doszło do tzw. zabójstwa suicydalnego: pozbawienia życia trzech osób oraz samobójstwa popełnionego przez 35-letniego mężczyznę.
Służby powiadomiono, gdy 3 lipca mąż 56-latki zgłosił problem z wejściem do domu. Drzwi do mieszkania otworzyli strażacy wezwani do siłowego wejścia. Wtedy dokonano makabrycznego odkrycia.