Matka i dzieci ofiarami czadu. Wstrząsające ustalenia prokuratury
Zakończył się eksperyment procesowy ws. śmierci matki i trójki dzieci w Chełmnie. Rodzina zaczadziła się. Ustalenia biegłych są wstrząsające. - Doszło do szeregu nieprawidłowości. Stwierdzono niesprawność instalacji gazowej, zabrudzenie pieca, niesprawność przewodów wentylacyjnych - wymienia w rozmowie z o2.pl prok. Andrzej Paliwoda z Prokuratury Rejonowej w Chełmnie.
Do dramatycznej śmierci matki i trójki dzieci w wieku 11, 7 i 2 lat doszło przy ul. Stare Planty w Chełmnie. 15 stycznia ok. godz. 17:00 strażacy weszli do mieszkania w kamienicy ulokowanej nieopodal centrum miasta. W środku znaleźli ofiary. Mimo natychmiastowej reanimacji, życia dzieci i ich matki nie udało się uratować.
Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Chełmnie. Z ustaleń śledczych wynika, że rodzina zatruła się tlenkiem czadu. W sprawie zarzuty usłyszała właścicielka kamienicy oraz kominiarz, który wykonywał przeglądy instalacji cieplnych w budynku. Ustalono, że źródłem czadu był piecyk w łazience.
Prokuratorzy prowadzący śledztwo zlecili wykonanie eksperymentu procesowego, który rozpoczął się kilka dni po ujawnieniu zgonu rodziny. W rozmowie z o2.pl prok. Andrzej Paliwoda z Prokuratury Rejonowej w Chełmnie ujawnił, że eksperyment został zakończony. Jego wyniki są wstrząsające. Biegli wykazali szereg nieprawidłowości.
Doszło do szeregu nieprawidłowości. Stwierdzono niesprawność instalacji gazowej, zabrudzenie pieca, niesprawność przewodów wentylacyjnych. W trakcie eksperymentu stwierdzono bardzo wysokie stężenie tlenku węgla - powiedział w rozmowie z o2.pl prok. Paliwoda.
Biegli są w trakcie sporządzania pisemnej opinii na podstawie przeprowadzonego eksperymentu. Dokument może wpłynąć na charakter zarzutów prokuratorskich. Na razie właścicielka kamienicy może odpowiadać za podżeganie do podrobienia dokumentów potwierdzających przegląd i kontrolę pieca gazowego. Z kolei kominiarz nie zrealizował przeglądu technicznego w kamienicy, a podpisał się pod nim "w ciemno".
Kobieta nie przyznaje się do zarzucanych jej czynów. Grozi jej do 5 lat pozbawienia wolności. Joanna M. jest w areszcie z obawy o możliwość mataczenia. 58-letni kominiarz przyznał się do zarzucanych mu czynów. Grozi mu do 8 lat więzienia.
Eksperyment zakończony. Mieszkańcy nadal nie wrócili do swoich domów
W rozmowie z o2.pl prok. Andrzej Paliwoda z Prokuratury Rejonowej w Chełmnie ujawnił, że mieszkańcy, którzy opuścili kamienicę po tragedii rodziny, nadal nie wrócili do swoich domów.
Na ten moment nie mogą wrócić do swoich domów. Decyzję o ewentualnym dopuszczeniu kamienicy do zamieszkania podejmie pewnie właściwy inspektor nadzoru budowlanego - tłumaczy prok. Paliwoda w rozmowie z o2.pl.
Łącznie prokuratura nakazała opuszczenie mieszkań rodzinom z czterech lokali.
Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl.