W Bangkoku - stolicy Tajlandii, codzienne życie toczy się tuż przy torach kolejowych. - Ludzie mieszkają na tym peronie. Pociągi przejeżdżają, a oni traktują je jako normalną część życia. Pędzących maszyn nawet nie zauważają - relacjonuje Kuba, który polską zimę spędza w Azji.
- Przed mieszkaniami toczy się normalne życie. Ktoś pierze, ktoś czyta gazetę. Widać, że przejeżdżające pociągi nie robią na miejscowych żadnego wrażenia. Być może nawet wyznaczają im zamiast zegarków rytm dnia - mówi.
- W Polsce bezpieczną strefę wyznacza żółty pasek i ciągłe komunikaty z apelami o odsunięcie się od krawędzi peronu. Dlatego takie widoki jak ten, który złapaliśmy w Bangkoku, niezmiennie robią na nas piorunujące wrażenie, choć powoli i my się do nich przyzwyczajamy - dodaje.
W miejscowości Maeklong, oddalonej o około 70 kilometrów od Bangkoku, mieści się słynny targ kolejowy Bangkok Railway Market. Sprzedawcy wystawiają towar na szynach, a gdy słyszą, że nadjeżdża pociąg, ekspresowo pakują swoje stragany.