Nagrywał atak rakietowy Iranu. Ma problemy w Dubaju
W ZEA postawiono zarzuty 20 osobom za nagrywanie i udostępnianie materiałów o atakach Iranu. Wśród nich jest 60-letni Brytyjczyk odwiedzający Dubaj.
Najważniejsze informacje
- W ZEA 20 osób usłyszało zarzuty za publikowanie nagrań z irańskich ataków rakietowych.
- Grożą im do dwóch lat więzienia, grzywny od 20 tys. do 200 tys. złotych i deportacja cudzoziemców.
- Sprawę nagłośniła organizacja Detained in Dubai, wskazując na szerokie zastosowanie prawa cyberprzestępczego.
Władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich aresztowały 20 osób, które nagrywały i publikowały filmy o irańskich atakach na teren kraju. Wśród nich jest 60-letni mężczyzna z Londynu, który był w Dubaju w celach turystycznych.
Jak przypomina opisujący sprawę "The Guardian", w ZEA obowiązują przepisy cyberprzestępcze, które zabraniają dzielenia się materiałami mogącymi zagrażać bezpieczeństwu publicznemu.
Osoby te są oskarżone o używanie internetu lub narzędzi IT do publikowania rzekomo fałszywych wiadomości, plotek lub propagandy, które mogą podburzać ludzi albo powodować chaos.
Silna eksplozja w Dubaju. Moment ataku na konsulat USA
Za takie działania grozi do 2 lat więzienia i grzywna od 20 000 do 200 000 AED, czyli około 20 - 200 tysięcy zł, a cudzoziemcom może grozić dodatkowo deportacja.
Organizacja Detained in Dubai, która pomaga cudzoziemcom w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, zwraca uwagę, że przepisy są interpretowane bardzo szeroko. Radha Stirling, szefowa organizacji, podała, że policja znalazła na telefonie Brytyjczyka nagranie irańskiego uderzenia rakietowego w Dubaju, choć mężczyzna usunął je od razu po wezwaniach do okazania urządzenia.
Według Stirling odpowiedzialność w ZEA może dotyczyć nie tylko autorów materiału, ale także osób, które udostępniają lub komentują już krążące filmy i posty.
Zarzuty w ZEA są bardzo niejasne, choć na papierze brzmią poważnie. W praktyce można być oskarżonym za udostępnienie lub skomentowanie filmu, który już krąży w internecie. Zgodnie z przepisami o cyberprzestępczości odpowiedzialność może dotyczyć nie tylko osoby, która pierwotnie opublikowała materiał, ale też każdego, kto go zmienia, ponownie publikuje lub komentuje - powiedziała Radha Stirling.
Nagrywał atak rakietowy Iranu. Ograniczenia dla mediów
W regionie Zatoki Perskiej wprowadzono dodatkowe ograniczenia, a w Izraelu zabroniono publikacji treści stanowiących bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa, takich jak transmisje na żywo z panoram miast podczas ataków czy ujęcia wskazujące miejsca uderzeń.
Agencja AFP informowała w tym tygodniu, że jej teherańska redakcja nie mogła odwiedzić miejsca uderzenia w szkołę w południowym Minabie, gdzie - według władz Iranu - zginęło ponad 150 osób, w tym wiele dzieci, po trafieniu pociskiem Tomahawk.
Radha Stirling zaznacza, że użytkownicy zakładają często, iż skoro materiał jest już szeroko dostępny lub opublikowany przez media, mogą go bezpiecznie komentować.
W sieci krąży niezliczona ilość zdjęć, filmów i doniesień o konflikcie. Ludzie, co zrozumiałe, zakładają, że jeśli coś jest już szeroko udostępniane lub publikowane przez media, to musi być dopuszczalne komentowanie lub udostępnianie tego. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich takie założenie może być niezwykle niebezpieczne - dodała.
Według Detained in Dubai nawet dziennikarze, którzy nagrywają w Dubaju i wysyłają materiały do redakcji poza krajem, narażają lokalnych użytkowników, którzy później je podają dalej.