Mówi, co dzieje się w Ceucie. "Córki są zamknięte w domu"

Mieszkanka Ceuty, która cierpi na chorobę Leśniowskiego-Crohna, twierdzi, że z powodu przeciążenia systemu ochrony zdrowia nie może dostać się do szpitala. Inni mieszkańcy mówią o strachu i bezradności w związku z trwającym kryzysem migracyjnym.

Hiszpanie zabierają głos ws. kryzysu w CeucieHiszpanie zabierają głos ws. kryzysu w Ceucie
Źródło zdjęć: © Getty Imges, YouTube | OKDIARIO
Rafał Strzelec

Od ponad dwóch tygodni Ceuta zmaga się z poważnym kryzysem migracyjnym. Jak relacjonuje hiszpański portal OK Diario, mieszkańcy miasta mówią o rosnącym poczuciu zagrożenia i apelują do rządu o podjęcie działań.

Jedna z mieszkanek, która rozmawiała z dziennikarzami, opowiedziała o swojej sytuacji zdrowotnej. Kobieta cierpi na chorobę Leśniowskiego-Crohna. Jak twierdzi, nie może udać się do szpitala z powodu przeciążenia systemu opieki zdrowotnej.

- Czuję się fatalnie, jestem bardzo zdenerwowana. Nie możemy wychodzić na plażę ani do parku. Moje córki są zamknięte w domu, wychodzą tylko z ojcem i braćmi. Mam chorobę Leśniowskiego-Crohna i nie mogę nawet iść do szpitala - powiedziała. - Chcę tylko, żeby wrócili tam, skąd przyszli - dodała, mówiąc o migrantach.

Mieszkanka Ceuty zakwestionowała także sposób, w jaki postrzegani są migranci przybywający do miasta. Jej zdaniem mieszkańcy nie otrzymują podobnej uwagi jak osoby, które znalazły się w Ceucie w ramach fali migracyjnej. - Oni nie przybywają z wojny i to nie jest imigracja, to inwazja - stwierdziła.

Inna rozmówczyni wskazała na Maroko jako miejsce, w którym, jej zdaniem, należy rozwiązywać problemy związane z migracją. - Problemy trzeba rozwiązywać u źródła, a tym źródłem jest Maroko - powiedziała obywatelka Hiszpanii. Jej zdaniem dalsze przenoszenie migrantów z Ceuty do innych części Hiszpanii i Europy nie rozwiąże problemu. - My nikogo nie odrzucamy, Ceuta jest wielokulturowa, ale mamy już dość - stwierdziła kobieta.

Według relacji cytowanych przez OKDIARIO sytuacja wywołuje wśród części mieszkańców silne emocje i poczucie bezradności. Jedna z kobiet stwierdziła, że do miasta miało nagle przybyć około 80 tys. osób, co – w jej ocenie – doprowadziło do poważnych problemów.

Kryzys migracyjny w Ceucie trwa

Przypomnijmy, że kryzys w Ceucie rozpoczął się pod koniec lipca. W ciągu jednej doby według służb do tej hiszpańskiej eksklawy w Afryce wtargnęło 60 tys. migrantów. Część z nich miała opuścić Ceutę w kolejnych dniach, ale niektórzy nadal pozostali. Szacunki co do ich liczebności są bardzo różne.

W ostatnich dniach pojawiły się nowe doniesienia w sprawie migrantów. Wiadomo, że toczy się ponad 400 postępowań ws. wniosków o ochronę międzynarodową złożonych przez migrantów, którzy pozostali w mieście po 30 i 31 lipca. Ministra ds. migracji Elma Saiz przekazała z kolei, że Hiszpania szykuje 1500 miejsc dla przebywających w Ceucie migrantów. Ponad setka z nich rozpoczęła strajk głodowy. Domagają się ochrony międzynarodowej i "lepszego życia".

Wybrane dla Ciebie