Premier Donald Tusk pod koniec lipca powołał prof. Barbarę Mróz-Gorgoń na pełnomocnika rządu ds. promocji marki Polski. W związku z tym PAP postanowiła sprawdzić, jaki jest wizerunek Polski w krajach naszego regionu. O opinię zapytano Magdę Vášáryovą, b. aktorkę i b. ambasador Słowacji w Warszawie.
Co Słowacy myślą o Polakach?
Rozmówczyni PAP, socjolożka i była aktorka znana w Polsce m.in. z głównej roli w filmie "Postrzyżyny" Jiříego Menzla, zwraca uwagę, że Słowacy coraz częściej porównują tempo zmian po obu stronach granicy.
Słowacy dziwią się, że Polska dokonała takiego cywilizacyjnego skoku. Pytają sami siebie: "Jak to możliwe, że Polacy mają taką sieć autostrad, a my wciąż nie mamy autostrady z Bratysławy do Koszyc?" – powiedziała rozmówczyni PAP.
Była dyplomatka dodaje, że w tych rozmowach pojawia się też wątek funduszy unijnych. Według niej na Słowacji słychać opinie, że Polska potrafiła lepiej wykorzystać wsparcie z UE. Jak przypomina, na początku lat 2000. to Słowacja miała opinię środkowoeuropejskiego "tygrysa".
Rozmówczyni PAP, wracając do wydarzeń sprzed dwóch dekad, wspomina m.in. rozmowy z polskimi politykami, biznesem i środowiskiem finansowym w czasie, gdy trwała rywalizacja o inwestycję KIA.
Byłam wówczas ambasadorką w Warszawie i pamiętam, jak polscy politycy, przedstawiciele biznesu i ludzie z finansjery pytali mnie, jak wam (Słowakom - PAP) udało się przebić polska ofertę? Mówili, że zrobili wszystko, aby KIA zbudowała fabrykę 100 km od Warszawy. W Polsce pokutowało wówczas przekonanie, że Słowacja to kraj rolniczy zamieszkiwany przez prostych ludzi i górali. To oczywiście stereotyp, bo przemysł ciężki powstał u nas jeszcze w czasach Królestwa Węgierskiego – wspominała Vášáryova w rozmowie z PAP.
Z jej perspektywy zmienność ocen ma długą historię. Zauważa, że wzajemne postrzeganie obu narodów zmieniało się na przestrzeni 200-300 lat.
Polacy, którzy w XVIII wieku podróżowali do Wiednia przez terytorium dzisiejszej Słowacji, zachwycali się poziomem edukacji Słowaków. Imponowała im szczególnie powszechna znajomość łaciny wśród słowackiej elity. Nie było to coś wyjątkowego, bo w tamtych czasach łacina była oficjalnym językiem Królestwa Węgierskiego, w skład, którego wchodziły ziemie słowackie - mówiła Vášáryova.
"Polacy byli kiedyś tacy biedni"
W ocenie byłej ambasador w czasach komunizmu obraz Polski w Czechosłowacji był raczej negatywny, co wiąże z reżimową propagandą. Polacy mieli uchodzić wtedy za "wichrzycieli" i "biedaków".
Do dziś wśród starszego pokolenia Słowaków można usłyszeć głosy zdziwienia. Mówią: Polacy byli kiedyś tacy biedni, a patrzcie, jak im się teraz dobrze powodzi. Mają teraz lepiej niż my. Najwyraźniej nie rozkradli wszystkiego, co dostali z UE – mówiła PAP Vášáryova.
Jak dodaje, pod koniec lat 80. wielu Słowaków znało Polskę głównie z rządowych mediów, które nie informowały np. o "Solidarności". Sama Vášáryova wskazuje, że Polska, w której w porównaniu z Czechosłowacją było dużo więcej swobody, pozostawała oknem na świat.
Nauczyłam się polskiego, kiedy zaczęłam studiować socjologię. Korzystałam z polskich podręczników, np. "Socjologii polityki" Jerzego Wiatra – wspominała rozmówczyni PAP.
Zakupy w Polsce i wakacje nad Bałtykiem. Co dziś przyciąga Słowaków?
Według Vášáryovej współczesne oceny Polski na Słowacji wynikają często z codziennych doświadczeń, szczególnie w regionach przygranicznych.
Mieszkańcy północy kraju jeżdżą często na zakupy do przygranicznych supermarketów, bo jest taniej niż u nas – mówiła b. ambasador.
Zwraca też uwagę na rosnącą popularność wyjazdów nad polskie wybrzeże Morza Bałtyckiego.
Coraz więcej Słowaków jeździ do Sopotu, Gdańska. Wakacje na polskim wybrzeżu stają się konkurencyjne w stosunku do wciąż bardzo popularnej Chorwacji. Ludzie, którzy wracają znad Bałtyku są zachwyceni. Mówią: Jak tam pięknie, jakie dobre jedzenie i nie jest tak gorąco jak w Chorwacji! – przekonywała PAP.
Nastroje antyukraińskie w Polsce
Zdaniem b. ambasador największym zagrożeniem dla pozytywnego wizerunku Polski za Tatrami jest rosnąca w Polsce fala nastrojów antyukraińskich
Słowacka opinia publiczna już to zauważyła. Dziennikarze pytają mnie, co o tym myślę, więc staram się to tłumaczyć – mówiła Vášáryova, dodając, że na Słowacji widać podobne zjawisko, bo obecny rząd nie jest szczególnie proukraiński.
– Polska gospodarka ma się świetnie i Słowacy to dostrzegają, pytanie, czy to się nie zmieni – zastanawiała się b. dyplomatka.
Jej zdaniem przestrogą może być droga Słowacji, która pod rządami Roberta Fico z pupila UE i "tatrzańskiego tygrysa" stała się krajem "na szarym końcu Unii Europejskiej". Vášáryova podkreśla też, że chciałaby partnerskiego traktowania państw regionu i relacji bez uprzedzeń.
O tym marzył Václav Havel, kiedy na początku lat 90. tworzył Grupę Wyszehradzką. Prezydent ówczesnej Czechosłowacji pragnął, aby cztery narody Europy Środkowej, demokratyzując się i otwierając na świat, skonfrontowały się ze swoimi mitami o sąsiadach – oceniła.