Od dwóch tygodni w najlepsze trwa sezon turystyczny nad Morzem Bałtyckim. W niektórych nadmorskich miejscowościach próżno szukać jednak tłumów. Tak jest m.in. w Rewalu.
Czytelnik o2.pl, który przebywał na urlopie w tej popularnej, nadmorskiej miejscowości był zaskoczony, że na głównym deptaku w sobotę (4 lipca) ok. godz. 21:30 nie ma ludzi.
Byłem w pobliżu głównego deptaka. Pusto. Część restauracji zamkniętych. Nie było spacerowiczów. Zimno, to fakt. Ale pamiętam czasy, gdy właściwie co weekend nadmorskie miejscowości tętniły życiem w wakacje, niezależnie od pogody - relacjonuje o2.pl mężczyzna, który wybrał się na weekend do Rewala z rodziną.
Zapytaliśmy przedsiębiorców z Rewala, czy spostrzeżenia Czytelnika o2.pl są słuszne. Okazuje się, że rzeczywiście turyści nie walą drzwiami i oknami.
O zarobkach na razie nie może być mowy. Część lokali jeszcze się nie otworzyła. Nie ma to sensu. Liczę, że sezon będzie się rozkręcał, tak było rok temu, gdu turyści zaczęli przyjeżdżać w połowie lipca - tłumaczy w rozmowie z o2.pl jeden z managerów nadmorskiego lokalu w centrum Rewala.
Podobne spostrzeżenia dotyczące Rewala mają również przedsiębiorcy i mieszkańcy w Pobierowie, Trzęsaczu i Niechorzu. Niektóre kurorty nadal czekają na najazd turystów.