Najważniejsze informacje
- W Skawinie znaleziono ciała czterech członków rodziny, w tym ośmiodniowego dziecka.
- Śledczy rozważają wersję zabójstwa suicydalnego, z Mateuszem G. jako sprawcą.
- Ojciec Mateusza kategorycznie nie wierzy w winę syna i wspomina rodzinę.
Tragedia w centrum Skawiny: szokujące odkrycie
W piątek po południu w Skawinie, w centrum miasta, służby ratunkowe zastały dramatyczną scenę. Z mieszkania w jednej z kamienic wydostawała się krew, a wewnątrz funkcjonariusze znaleźli ciała młodego małżeństwa – Gabrieli i Mateusza G. – ich ośmiodniowej córki Luizy oraz 59-letniej matki Gabrieli. Jak podaje "Super Express", śledczy skłaniają się ku wersji, wedle której to Mateusz G. miał dokonać zabójstwa całej rodziny oraz samobójstwa, jednak wciąż nie ma pewności co do przebiegu wydarzeń.
Głos ojca Mateusza: wątpliwości i niepokój rodziny
Pan Józef, ojciec Mateusza, przyznaje, że cała jego rodzina jest wstrząśnięta tragedią.
Oni dwa lata temu wzięli ślub, zorganizowali skromne przyjęcie, niedawno kupili mieszkanie w Skawinie, które wyremontowali i czekali na narodziny córki. Moja wnuczka urodziła się osiem dni temu w krakowskim szpitalu. Dopiero w czwartek Gabrysia z Luizą wróciły do domu ze szpitala. Ja nie mogę uwierzyć w to co się stało – mówi pan Józef w rozmowie z "Super Expressem".
Babcia – matka Gabrieli – przyjechała specjalnie, by pomóc przy noworodku. Wszystko wskazywało, że rodzina układa sobie życie i wspólnie cieszy się nowym rozdziałem.
Policja o przebiegu makabrycznych wydarzeń
Według informacji przekazanych przez rzecznika Prokuratury Okręgowej w Krakowie, ostatni kontakt z rodziną miał miejsce w czwartek wieczorem, a odkrycia dokonano w piątek po godz. 15. Wstępne ustalenia mówią o licznych ranach zadanych ofiarom ostrym narzędziem oraz ciężkim przedmiotem.
Ostatni kontakt z tą rodziną był w czwartek, 2 lipca, wieczorem. Wstępnie zakładamy, że do tej zbrodni mogło dojść na przestrzeni 24 godzin, między czwartkiem a piątkiem – potwierdził Tomasz Waszczuk, rzecznik.
Ojciec Mateusza nie akceptuje wersji śledczych
Ojciec Mateusza podważa przedstawianą przez śledczych hipotezę. W rozmowie podkreślił: "Mateusz muchy by nie skrzywdził, co dopiero maleńką córeczkę czy żonę. Byli szczęśliwi razem. (...) Mateusz od razu po urodzinach córki wszystko załatwiał w urzędach, zameldował dziecko w mieszkaniu".
Ja od samego rano w piątek miałem złe przeczucia, choć o niczym nie wiedziałem i wtedy zadzwonił ojciec Gabrysi i mi powiedział, że wydarzyła się tragedia. (...) Może ktoś ich zamordował bo ich pomylił z kimś innym, może to na jakieś zlecenie egzekucja była i pomyli się. Dzieci nie miały długów, mieli mieszkanie, pracę, nie mieli konfliktu z teściami. Nie rozumiem co się stało – mówi "Super Expressowi" pan Józef.
Bliscy i sąsiedzi opisują Mateusza jako spokojnego człowieka
Zarówno rodzina, jak i osoby znające Mateusza ze Skawiny, mają o nim bardzo dobre zdanie. Był postrzegany jako spokojny, uprzejmy i zaangażowany w życie rodzinne. "To złoty chłopak był. Spokojny, ułożony, nie łobuzował. Do kościoła na 7 rano rowerem jeździł. Pracował. Dwa lata temu się ożenił i zamieszkał z żoną" – mówi jeden z mieszkańców.
Klienci sklepu, w którym pracował, również nie mają wątpliwości co do jego charakteru: "W nim cienia agresji nie było. Był bardzo miły i pomocny." Sąsiedzi zgodnie twierdzą, że w domu panował spokój, a kilka dni przed tragedią cała rodzina cieszyła się z oczekiwania na narodziny dziecka.