Strażnicy miejscy z Warszawy dyżurujący w weekend w różnych miejscach miasta, zwłaszcza w niedzielę mieli sporo pracy w związku z wysokimi temperaturami. Do najpoważniejszej interwencji doszło na Targówku, około godziny 18. Funkcjonariusze odebrali zawiadomienie, że na strychu jednego z budynków przy ulicy Ludwickiej prawdopodobnie utknęła osoba w kryzysie bezdomności.
Kiedy strażnicy dotarli na najwyższe piętro, na poddaszu panował straszliwy upał, a w kącie leżał mężczyzna w stanie krańcowego odwodnienia. Był tak wyczerpany, że nie był w stanie samodzielnie utrzymać butelki z wodą, którą podawał mu strażnik. Funkcjonariusze wydobyli poszkodowanego z pomieszczenia, w którym panowała temperatura w okolicach 50 stopni Celsjusza na chłodniejszą klatkę schodową i zaczęli stopniowo studzić jego ciało i podawać małymi łyczkami wodę.
Potężne upały w Polsce. Ta mewa lepiej trafić nie mogła
Początkowo mężczyzna pozostawał całkowicie bierny wobec działań strażników. Dopiero po dłuższej chwili, kiedy funkcjonariusze posadzili go przy otwartym oknie, zaczął powoli odzyskiwać świadomość.
Jak później przyznał, próbował wcześniej sam wyczołgać się z gorącego strychu, gdzie przebywał już od trzech dni, jednak nie miał siły. Wezwane przez strażników pogotowie mężczyznę w stanie krańcowego wyczerpania natychmiast zabrało do szpitala.
Nagi senior na skwerze
Z najdziwniejszym przejawem nadmiernych temperatur mieli do czynienia strażniczka i strażnik z VII Oddziału Terenowego pracujący w okolicach ulicy Stockiej na Grochowie, do których w niedzielę podbiegła zaniepokojona mieszkanka, informując o mężczyźnie chłodzącym się piwem na środku trawnika.
Nie byłoby to może tak dziwne, gdyby nie to, że mężczyzna stał na skwerze całkiem nagi, a piwem się… polewał. Na widok funkcjonariuszy sześćdziesięciokilkulatek stał się pobudzony i , wymachując butelką, ostrzegał, by się do niego nie zbliżać - relacjonują strażnicy.
Strażnicy nie skorzystali z ostrzeżenia i mimo oporu mężczyzny, zabrali go z widoku publicznego, umieszczając w przedziale przewozowym.
Dopiero po dłuższym pobycie w radiowozie, ujęty doszedł do siebie. Po wyrażeniu skruchy, już w ubraniu i z mandatem karnym, został zwolniony do domu.