Strażacy dostali nagłe wezwanie. Mężczyzna wjechał do rowu wypełnionego wodą autem. Otrzymali tylko jedną wskazówkę i musieli dotrzeć do poszkodowanego.
- Nie wiem jak to ulica. To jest przed Habdzinem - powiedział strażakom. Strażacy z Piaseczna wyruszyli więc w stronę wsi położonej koło Konstancina - Jeziorny. W trakcie dojazdu przygotowywali się na poszukiwania mężczyzny.
Auto jednak szybko udało się zlokalizować. Kierowca powiadomił służby, że sam wyszedł z samochodu, ale jest mokry. Z drogi zjechał bo chciał uniknąć wypadku. Z pewnością nie spodziewać się tego, co zastał na jezdni. - Jestem zdenerwowany - mówił poszkodwany.
Po przyjeździe na miejsce strażacy musieli odłączyć akumulator przed rozpoczęciem ewentualnych działań.
Wszystko dlatego, że mogło dojść do zwarcia, uwolnienia gazów, a w konsekwencji wybuchu. Nie było bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia dla uczestników zdarzenia, dlatego strażacy odstąpili od wyciągnięcia auta z rowu. Poinformowali poszkodowanego mężczyznę o tym fakcie.
"Strażacy z sąsiedztwa" to popularny serial dokumentalny, który pokazuje kulisy pracy polskiej straży pożarnej. Kolejne odcinki programu można oglądać w Telewizji WP.
Pracę w mediach rozpocząłem w 2017 roku. Pierwsze kroki stawiałem od razu po studiach. Przez siedem lat byłem związany z Polską Press, pracowałem dla "Echa Dnia" w Radomiu. Najpierw zajmowałem się dziennikarstwem, by następnie awansować na wydawcę portalu. Zdecydowanie najbardziej lubiłem zajmować się sprawami społecznymi, jeździć w teren i opisywać lokalną rzeczywistość. Udało mi się ujawnić aferę w Szydłowcu, związaną z postawieniem przez prokuraturę zarzutów staroście, które w końcu skutkowały skazaniem i odwołaniem. Z Wirtualną Polską jestem związany od marca 2024 roku. Pracuję jako dziennikarz internetowy. Poza pisaniem interesuję się sportem, w tym przede wszystkim piłką nożną. W wolnym czasie moją pasją jest jazda na rowerze oraz dobra książka, w szczególności literatura faktu.