Jayme Leagh Franklin, która podczas poniedziałkowego spotkania w Białym Domu stała za Donaldem Trumpem i sekretarzem zdrowia Robertem F. Kennedym Jr., znalazła się w centrum zainteresowania użytkowników mediów społecznościowych.
Jak podaje portal news18.com, powodem były jej ruchy widoczne na nagraniu z Gabinetu Owalnego. W pewnym momencie Trump sprawiał wrażenie, jakby zamykał oczy, a Franklin kilkakrotnie poruszała dłonią w okolicy brzucha.
W internecie szybko pojawiła się teoria, że kobieta ma na brzuchu specjalny "przycisk", by obudzić prezydenta. Jeden z użytkowników X przekonywał, że Franklin naciska go, gdy otrzymuje sygnał, że Trump zasypia. Rzekome urządzenie miało w jakiś sposób "obudzić" prezydenta. Teoria szybko zyskała zwolenników, choć nie przedstawiono żadnych dowodów na istnienie takiego urządzenia. Inne publikacje określały ją jako dziwaczną i niepotwierdzoną teorię spiskową.
Nagranie z Trumpem. "Jestem w ciąży"
Do sprawy odniosła się sama Franklin. W odpowiedzi na wpis na platformie X napisała krótko: "Po prostu jestem w ciąży, dziwaki".
Franklin nie jest anonimową pracowniczką Białego Domu. Jest założycielką i dyrektorką generalną The Conservateur, konserwatywnej platformy medialno-lifestylowej poświęconej m.in. kulturze, modzie, urodzie i polityce. Jak podaje portal news18.com, w pierwszej administracji Trumpa pełniła funkcję dyrektorki ds. korespondencji. Pracowała również przy kampanii Trumpa w 2020 r.
Franklin była obecna w Gabinecie Owalnym 10 sierpnia, gdy Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze dotyczące zmian w zaleceniach dotyczących szczepień dzieci. To właśnie nagrania z tego wydarzenia stały się źródłem internetowych spekulacji.
Amerykanie od dłuższego czasu zastanawiają się nad stanem zdrowia prezydenta Trumpa. To nie pierwszy raz, kiedy prezydent USA jest przyłapywany na drzemkach. Sam zainteresowany uważa jednak, że jest w doskonałej kondycji mimo swoich 80 lat, a Biały Dom także ucina wszelkie spekulacje na temat zdrowia głowy państwa.