Nauczyciel straci pracę przez stłuczkę na drodze? Czeka na wyrok sądu
Jak informuje program "Uwaga!" TVN, w Sądzie Rejonowym w Tarnowskich Górach toczy się sprawa, w której poszkodowany w kolizji drogowej nauczyciel został skazany wyrokiem nakazowym za rzekome wyłudzenie odszkodowania. Choć szkody wyceniono na 5 tys. zł, wyrok w postępowaniu karnym może oznaczać dla mężczyzny koniec pracy w zawodzie.
Jak dowiadujemy się z reportażu, 9 kwietnia 2024 r. pan Marcin jechał do pracy, gdy doszło do kolizji. Z relacji obu kierowców wynika, że drugi uczestnik zdarzenia, oślepiony słońcem, zjechał na przeciwległy pas. Sprawca przyznał się do winy, a ostatecznie nie doszło do zderzenia czołowego, tylko do uderzenia bokami.
W materiale "Uwagi!" podkreślono, że mężczyźni nie znali się przed wypadkiem, a uzyskanie odszkodowania od ubezpieczyciela sprawcy wydawało się formalnością. Zamiast tego policja, po wniosku ubezpieczyciela, wszczęła śledztwo dotyczące wyłudzenia świadczenia.
Nauczyciel w tarapatach. Po stłuczce na drodze skazano go za wyłudzenie
Pan Marcin opisywał w programie "Uwaga!", że wezwanie na komisariat odebrał jako potraktowanie go jak przestępcę. Wskazywał, że w ramach czynności wykonano mu zdjęcie, pobrano odciski palców i DNA oraz sprawdzano znaki szczególne.
Koszt naprawy auta miał wynieść 5 tys. zł. Według materiału TVN, to poszkodowany zapłacił za naprawę z własnej kieszeni. Mimo tego sprawa rzekomego wyłudzenia trafiła do sądu i zakończyła się wyrokami nakazowymi.
Wyrok nakazowy: prace społeczne i grzywna
Według "Uwagi!" sąd w trybie nakazowym skazał obu kierowców na karę ograniczenia wolności w postaci prac społecznych. Ponieważ skazani nie zgodzili się z takim rozstrzygnięciem, sprawa została skierowana do rozpoznania na rozprawie.
Pan Marcin mówił w reportażu, że nigdy wcześniej nie miał problemów z prawem i że w sądzie pojawił się dotąd wyłącznie jako osoba pokrzywdzona w sprawie kradzieży roweru z piwnicy. O skutkach wyroku opowiadał dla "Uwagi!" tak:
- Zostałem skazany na rok prac społecznych w wymiarze 30 godzin miesięcznie plus do tego jeszcze była kara grzywny - mówił pan Marcin.
Nauczyciel i muzyk: wyrok może zakończyć pracę w szkole
Bohater reportażu jest muzykiem orkiestry filharmonii w Częstochowie i od lat pracuje jako pedagog w zespole szkół muzycznych. W materiale TVN zwrócono uwagę na konsekwencje wynikające z Karty Nauczyciela: w razie skazania nauczyciela za przestępstwo umyślne stosunek pracy wygasa z mocy prawa. To oznacza, że rozstrzygnięcie w sprawie karnej może przesądzić o jego dalszej pracy w zawodzie.
Spór o odszkodowanie i opinie biegłych
Przedstawiciele towarzystwa ubezpieczeniowego nie zgodzili się na rozmowę przed kamerą. W korespondencji, na którą powołuje się "Uwaga!", ubezpieczyciel wyjaśniał jednak, że odmowa wypłaty odszkodowania wynikała z wątpliwości dotyczących odmiennego charakteru szkód w obu pojazdach.
Pan Marcin przekonywał, że przekazał ubezpieczycielowi dokumenty i zdjęcia oraz odpowiadał na korespondencję w sposób rzetelny. Jednocześnie sąd, rozpoznając sprawę, korzystał z dwóch opinii biegłych.
W materiale wskazano, że wnioski z tych opinii budzą zastrzeżenia: ma brakować pomiarów uszkodzeń i prawidłowego przedstawienia sylwetki samochodu, a część opisanych szkód nie znajduje potwierdzenia w dokumentacji fotograficznej ani w kosztorysie. Zwrócono też uwagę, że w opinii uzupełniającej pojawiają się trzy różne modele pojazdów, mimo że w zdarzeniu uczestniczyły dwa auta.
Niezależny ekspert o ocenie zderzenia w ruchu
O ocenę przebiegu kolizji poproszono w "Uwadze!" niezależnego eksperta. Rzeczoznawca i biegły sądowy Marcin Średziński przekonywał, że bez odpowiedniego sprawdzenia wysokości uszkodzeń rzetelna ocena nie jest możliwa. Zwracał też uwagę na dynamikę zdarzeń drogowych: w czasie jazdy pojazdy zmieniają swoje położenie względem siebie, co może dawać różnice liczone w centymetrach.
Adwokat Paulina Witczak-Bruś mówiła w "Uwadze!", że planowane działania mają pomóc zakończyć sprawę zgodnie z jej realiami. Pan Marcin podkreślał z kolei, że postępowanie cały czas generuje koszty. Jak wyliczył, przez dwa lata wydał już około 35 tys. zł.