Odkrycie w celi Żaka. Prośba o "dopalacze"? Śledczy ujawniają

Łukasz Żak został skazany na 20 lat pozbawienia wolności za spowodowanie wypadku na Trasie Łazienkowskiej. W toku procesu ujawniono, że mężczyzna miał prosić o dostarczenie tajemniczego pakunku do aresztu w Siedlcach. - W wiadomości znajdowała się prośba o dostarczenie sterydów anabolicznych oraz tzw. "dopalaczy" - przekazał o2.pl prokurator Bartłomiej Świderski. Mamy też odpowiedź Służby Więziennej.

Łukasz Żak został skazany na 20 lat więzieniaŁukasz Żak został skazany na 20 lat więzienia
Źródło zdjęć: © PAP | Leszek Szymański
Rafał Strzelec

Łukasz Żak został skazany na 20 lat więzienia m.in. za spowodowanie wypadku na Trasie Łazienkowskiej 15 września 2024 r. W zdarzeniu zginął 37-letni mężczyzna, a kilka osób zostało rannych, w tym dzieci zmarłego i jego żona, a także partnerka sprawcy. Żak kierował autem, będąc pod wpływem alkoholu. Mężczyzna uciekł po tragedii do Niemiec, ale tam trafił w ręce policji. Został odesłany do Polski, gdzie stanął przed sądem.

Proces w sprawie wypadku zaczął się w czerwcu 2025 r. i toczył się w Sądzie Rejonowym Warszawa-Śródmieście.

Narkotyki w celi? Ujawniono gryps skazanego

Wątkiem pobocznym tej bulwersującej sprawy jest tajemniczy gryps, jaki chciał przekazać Łukasz Żak z aresztu w Siedlcach. Informację ujawniła prokurator w trakcie procesu. - Ogarnij mi to, o co cię prosiłem, przez adwokatkę, tego antka i pszczółkę - pisał do kolegów 28-latek z więziennej celi. Według dziennikarza Łukasza Zboralskiego wspomniany "antek" to amfetamina, zaś "pszczółka" to mefedron. Istnieją jednak też inne interpretacje wskazujące, że chodziło o sterydy.

Jak udało nam się dowiedzieć, sprawą zajmuje się prokuratura w Siedlcach. Do miejscowych śledczych wpłynęły materiały z Prokuratury Rejonowej Warszawa - Śródmieście. Jak przekazał o2.pl. Bartłomiej Świderski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Siedlcach, dotyczą one "przedmiotów ujawnionych w Zakładzie Karnym w Siedlcach podczas pobytu tymczasowo aresztowanego Łukasza Żaka".

Z uzyskanych informacji wynika, że w Zakładzie Karnym w Siedlcach w celi mieszkalnej, w której przebywał Łukasz Żak - w jego rzeczach osobistych - ujawniono ukryty telefon komórkowy. Nadto funkcjonariusze Zakładu Karnego w Siedlcach przechwycili wiadomość tekstową, tzw. "gryps", której treść wskazuje, iż jej autorem mógł być Łukasz Żak. W przedmiotowej wiadomości znajdowała się prośba o dostarczenie sterydów anabolicznych oraz tzw. "dopalaczy" - przekazał nam prok. Bartłomiej Swiderski.

- Po otrzymaniu przedmiotowych materiałów zwrócono się niezwłocznie do dyrektora Zakładu Karnego w Siedlcach o przesłanie informacji dot. szczegółowych zasad w zakresie wykonywania przez osadzonych połączeń telefonicznych, ich kontroli, form nadzoru przy widzeniach, przeprowadzania inspekcji pomieszczeń mieszkalnych oraz postępowania w przypadku ujawnienia przedmiotów, których posiadanie przez osadzonych jest zabronione - dodaje śledczy.

Materiały z Warszawy zostały przekazane 9 lipca do Prokuratury Rejonowej w Siedlcach celem przeprowadzenia postępowania w kierunku art. 231 par. 1 (przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków - red.) i ewentualnie innych czynów. - W chwili obecnej w niniejszej sprawie prowadzone są czynności sprawdzające - podsumowuje Świderski.

Oświadczenie SW w sprawie Żaka

Służba Więzienna przesłała nam swoje oświadczenie w tej sprawie.

- Informuję, że z informacji uzyskanych z jednostki penitencjarnej na dzień 17 lipca 2026 roku, do Zakładu Karnego w Siedlcach nie wpłynęło pismo w sprawie osadzonego Łukasza Żaka dotyczące postępowania z art. 231 par. 1 Kodeksu karnego. Jednocześnie informuję, że zakład karny nie odnotował próby dostarczenia grypsów, środków odurzających, substancji psychotropowych ani innych podobnych substancji osadzonemu Łukaszowi Żakowi - przekazała o2.pl ppłk Arleta Pęconek, rzecznik prasowa Służby Więziennej.

Jak dodała, w przypadku ujawnienia u osoby pozbawionej wolności substancji psychoaktywnej wdrażana jest procedura określona w Zarządzeniu nr 96/24 Dyrektora Generalnego Służby Więziennej z dnia 29 listopada 2024 roku w sprawie ustalenia organizacji służby dyżurnej w jednostkach organizacyjnych Służby Więziennej, w tym sposobu i trybu informowania o zdarzeniach, które wystąpiły w Służbie Więziennej, oraz ustalenia sposobu i trybu przeprowadzania czynności sprawdzających dotyczących tych zdarzeń, a także sposobu ich dokumentowania.

- W razie wystąpienia takiego zdarzenia dyrektor jednostki wszczyna czynności sprawdzające oraz informuje sędziego penitencjarnego, a w przypadku osoby tymczasowo aresztowanej – również organ, do którego dyspozycji pozostaje tymczasowo aresztowany. Czynności sprawdzające stanowią formalne udokumentowanie oraz podsumowanie przebiegu i okoliczności zaistniałego zdarzenia. Wskazują one wnioski dotyczące w szczególności: stwierdzenia uchybień lub nieprawidłowości, ze wskazaniem osób mogących być odpowiedzialnymi za ich powstanie, a także działań profilaktycznych zapobiegających powstaniu tego typu zdarzenia w przyszłości - przekazała Arleta Pęconek.

Jak zaznacza, odpowiedzialność dyscyplinarna osadzonych została uregulowania w przepisach ustawy z 6 czerwca 1997 r – Kodeks karny wykonawczy. Zgodnie z art. 142 par 1 KKW osadzony ponosi odpowiedzialność dyscyplinarną za zawinione naruszenie obowiązków wynikających z ustawy, regulaminu organizacyjno-porządkowego wykonywania kary pozbawienia wolności lub tymczasowego aresztowania, a także za naruszenie ustalonego porządku w jednostce penitencjarnej. - Mając na uwadze powyższe, informuję, że ujawnienie środków odurzających u osadzonego może skutkować odpowiedzialnością dyscyplinarną - przekazała nam rzeczniczka SW.

Kolejne oskarżenie wobec sprawcy wypadku

15 lipca "Gazeta Wyborcza" ujawniła, że jako Łukasz Ż. jest oskarżony o uczestnictwo w obrocie znaczną ilością środków odurzających przez Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga. W akcie oskarżenia wskazano, że chodzi o obrót "środków odurzających w postaci ziela konopi innych niż włókniste oraz kokainy, a także innych substancji psychotropowych".

Przypomnijmy, że Łukasz Żak już wcześniej był karany za jazdę pod wpływem alkoholu i handel narkotykami. Mimo pięciu sądowych zakazów prowadzenia pojazdów mechanicznych wielokrotnie siadał za kierownicę samochodu. Gdy spowodował tragiczny wypadek, za który teraz usłyszał wyrok, natychmiast uciekł do Niemiec. - Nie byłem zaskoczony, że coś takiego się dzieje - mówi nam anonimowo jeden ze śledczych o powiązaniach narkotykowych pirata drogowego. - Sposób, w jaki został przetransportowany do Niemiec, przypominał działanie grupy przestępczej - skwitował.

Wybrane dla Ciebie