Sąd kazał mu się wyprowadzić. Zemścił się na dzieciach
Pani Marzena, 40-letnia matka czworga dzieci, po latach życia z dwoma przemocowcami walczy o upragnioną stabilizację. Sąd wydał orzeczenie, po którym agresywny eks-partner zaczął żądać horrendalnych opłat za dom, co postawiło kobietę i jej pociechy w trudnej sytuacji finansowej. Sprawą zajęła się "Interwencja" Telewizji Polsat.
Jak informuje "Interwencja", pani Marzena, samotna matka czworga dzieci, przeszła w życiu trudną drogę, próbując zerwać z przeszłością naznaczoną agresją dwóch mężczyzn. Pomimo niedawnej decyzji sądu o usunięciu jej drugiego partnera z domu, kobieta i pociechy zmagają się teraz z groźbą utraty dachu nad głową. Znamy szczegóły.
Sąd kazał mu się wyprowadzić. Zemścił się na dzieciach
Dom, w którym mieszka pani Marzena z dziećmi, był własnością eks-partnera i jego rodziny. Po tym, jak sąd nakazał mu się wyprowadzić z tego lokalu, mężczyzna zaczął się mścić. Zażądał (wraz z innymi właścicielami) od kobiety i pociech horrendalnych opłat za dalsze użytkowanie budynku. Matka nie ma tak dużych pieniędzy. Jest zdruzgotana.
- Nałożono na nas karę za bezumowne korzystanie z domu: 120 złotych dobowo na każdego, to wychodzi 3600 złotych – podkreślała dla "Interwencji" pani Marzena.
Według Katarzyny Sendorek, prezes Sądu Rejonowego w Bochni, która wypowiedziała się dla "Interwencji", decyzja o nakazie opuszczenia domu przez sprawcę agresji była zgodna z ustawą o przeciwdziałaniu przemocy domowej. Jednak przepisy pozwalają sądowi jedynie na takie działania, nie regulując dalszych kwestii praw własności.
Życie z agresywnymi partnerami. Teraz problemy z dachem nad głową
Historia pani Marzeny to pasmo dramatycznych przeżyć. Jej były mąż nadużywał alkoholu, tworząc w domu niebezpieczne i toksyczne środowisko dla całej rodziny. "Najczęściej wracał pijany, zakłócając spokój dzieci" - wspominała dla "Interwencji" kobieta. Pomimo prób rozpoczęcia nowego życia, kolejny związek pani Marzeny także nie przyniósł upragnionego spokoju. Tym razem musi walczyć o dach nad głową.
Pani Marzena wyraziła głęboką troskę o przyszłość pociech (Kacpra i Nikolę ma z eks-mężem, a dwie dziewczynki w wieku 6 i 8 lat z eks-partnerem, z którym walczy o dom). Wspomniała w programie sytuację, kiedy przez zaniedbanie ze strony ojca dziewczynki pozostawione były bez opieki. "Nie wiem, co teraz. Boję się o ich przyszłość" - stwierdziła z niepokojem dla "Interwencji".