Nie żyje 40 osób. Właściciel baru przesłuchany. Ujawnili zeznania
W tragicznym pożarze szwajcarskiego baru w Crans-Montana zginęło 40 osób. Właściciel obiektu Jacques Moretti został przesłuchany. Mężczyzna twierdzi, że fontanna dodana do szampana nie była tak mocna, zapalić piankę akustyczną. - Przeprowadzałem testy - mówił.
W sylwestrową noc w barze Le Constellation w Crans-Montanie w Szwajcarii wybuchł pożar. Ogień prawdopodobnie został wywołany przez sztuczne ognie przyczepione do butelek szampana, które miały podpalić sufit wykonany z łatwopalnej pianki.
Nie zapakujesz kanapek już w nic innego. To prawdziwy game-changer
W wyniku tego pożaru śmierć poniosło 40 osób, a 119 zostało rannych. Stan zdrowia wielu uczestników imprezy jest bardzo ciężki.
Francuska agencja AFP ujawnia treść zeznań właściciela baru. Jacques Moretti podczas wskazał na poważne zaniedbania w zabezpieczeniach przeciwpożarowych. "Drzwi służbowe”, które miały być otwarte, były "zamknięte od środka”. Wyjaśniał, że gdy dotarł na miejsce, musiał siłą otworzyć zablokowane drzwi. Twierdził, że nie były one oznaczone jako wyjście ewakuacyjne.
Systematycznie, gdy serwujemy butelkę szampana, dodajemy fontannę i świecę - wyjaśniła jego żona i współwłaścicielka Jessica cytowana przez "Le Figaro". - Robimy to od dziesięciu lat i nigdy nie było problemu. To nie było wystarczająco silne, aby zapalić piankę akustyczną. Przeprowadzałem testy - utrzymywał Jacques Moretti.
Piankę dźwiękochłonną mężczyzna miał kupić w markecie budowlanym i samemu zamontować podczas remontu w 2015 roku.
Śledczy badają także kwestie dostępu osób nieletnich do lokalu. Mimo że w barze był zakaz przyjmowania osób poniżej 16 lat, zidentyfikowano dwie ofiary w wieku 14 lat. Moretti przekonywał, że instruował ochronę i przekazał informację o zakazie.
Szwajcarska prokuratura postawiła właścicielom baru, Jacquesowi i Jessice Moretti trzy zarzuty: nieumyślnego spowodowania śmierci, nieumyślnego spowodowania obrażeń ciała i nieumyślnego wywołania pożaru. Kobieta ejst na wolności. Została objęta dozorem elektronicznym i obowiązkiem stawiania się na policję co trzy dni.