Niemcy alarmują. Rośnie skala kradzieży bydła

W niemieckiej Brandenburgii w ostatnich tygodniach z gospodarstw i pastwisk zniknęły dziesiątki sztuk bydła. Jak podaje Agrarheute, ostatnio z pastwiska w Grano skradziono 32 zwierzęta, a hodowcy coraz mocniej krytykują bezradność policji. Służby podejrzewają działania dobrze zorganizowanych grup.

W Brandenburgii rośnie skala kradzieży bydła.W Brandenburgii rośnie skala kradzieży bydła.
Źródło zdjęć: © Getty Images | Virginie Vaes
Karol Osiński

Do najnowszej kradzieży doszło w nocy z 11 na 12 maja w Grano, w gminie Schenkendöbern, w powiecie Spree-Neiße na Dolnych Łużycach w Niemczech. Właściciel zgłosił zniknięcie 32 sztuk bydła. Ślady na miejscu sugerują, że zwierzęta wywieziono dużą ciężarówką. Według Agrarheute straty rolnika sięgają sześciocyfrowej kwoty w euro.

Kilka dni wcześniej, 8 maja, podobny przypadek odnotowano w Raddusch w gminie Oberspreewald-Lausitz, w tym samym regionie. Z gospodarstwa zniknęły krowy, cielęta i kilka byków, łącznie 48 sztuk bydła. Właściciel odkrył kradzież rano, gdy przygotowywał się do szczepienia zwierząt. Swoje straty oszacował na ok. 75 tys. euro.

Kradzieże bydła w Brandenburgii nabierają skali

Z danych policji przytoczonych przez Agrarheute wynika, że w ciągu trzech tygodni rolnicy w Brandenburgii zgłosili kradzież 50 sztuk bydła. Jednocześnie wszystko wskazuje na to, że rzeczywista skala tego procederu może być większa.

Pod koniec kwietnia doszło też do głośnej kradzieży w gospodarstwie spółdzielni rolnej Agragenossenschaft Gräfendorf w powiecie Elbe-Elster. Złodzieje zabrali stamtąd 69 półrocznych jałówek zagrożonej rasy niemieckie bydło nizinne czarno-białe, znanej pod skrótem DSN. Zwierzęta pochodziły ze stada zachowawczego, co dodatkowo zwiększyło wagę tej straty.

Policja mówi o zorganizowanych grupach przestępczych

Problem nie ogranicza się do Brandenburgii. Na początku maja podobna kradzież wydarzyła się na farmie w pobliżu Herzberg am Harz, w powiecie Getynga, w kraju związkowym Dolna Saksonia. Z wybiegu zniknęły 74 sztuki bydła w różnym wieku. Jak wynika z relacji przytoczonej w materiale, łupem sprawców padają nie tylko krowy, ale także owce.

Niemiecka policja ocenia, że za kradzieżami stoją wyspecjalizowane grupy przestępcze. Funkcjonariusze podejrzewają, że sprawcy wcześniej obserwują gospodarstwa i dobrze znają organizację pracy, zwyczaje właścicieli oraz teren. Mają też korzystać ze specjalistycznego transportu i sprzętu do włamań, a zwierzętom prawdopodobnie podają środki uspokajające, by załadunek nie wzbudzał hałasu.

Według podejrzeń służb skradzione bydło może trafiać na wschód albo do krajów Europy Południowo-Wschodniej, gdzie ewidencja zwierząt ma być mniej dokładna. Po usunięciu kolczyków takie sztuki można łatwiej sprzedać. Mimo tych ustaleń policja nie ma na razie wyników, którymi mogłaby uspokoić hodowców.

Rolnicy reagują coraz bardziej nerwowo. W mediach społecznościowych tworzą grupy szybkiego reagowania, apelują o obserwowanie obcych ciężarówek, zapisywanie numerów rejestracyjnych i zgłaszanie obecności nieznanych osób w pobliżu gospodarstw. Wśród hodowców rośnie też przekonanie, że wypas staje się zbyt ryzykowny i że przy dalszej fali kradzieży część zwierząt trzeba będzie trzymać w oborach pod stałym nadzorem.

Wybrane dla Ciebie