Niemcy wyruszyli do Polski 6 lipca. Mają do przejechania 2400 kilometrów, które robią na traktorach. Średnia prędkość, z jaką pokonują dystans to 15 km/h. Nie mogą poruszać się autostradami i drogami szybkiego ruchu. Wybierają więc boczne, malownicze trasy.
Czytaj także: Opalała się nago w centrum miasta. Mieszkańcy oburzeni
Celem niemieckich traktorzystów jest woj. warmińsko-mazurskie. Okazuje się, że ich podróż oparta jest na bardzo szlachetnym celu. Za każdy przejechany na traktorze kilometr Niemcy dostają wsparcie na hospicjum w ramach akcji "Hity dla Hospicjum". Nagłośnioną akcję wspierają też przypadkowe, napotkane na trasie osoby.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Załadował przyczepę po brzegu i uruchomił ciągnik. To nie mogło skończyć się dobrze
Dzisiaj dostałem gęsiej skórki. Na wiejskiej drodze zatrzymał mnie samochód. Całkowity ruch zablokował. Lało bez przerwy. W pierwszej chwili zadałem sobie pytanie, czy zrobiłem coś nie tak? Podszedł do mnie mężczyzna i powiedział: Czytałem, że pomagacie chorym dzieciom. Chciałbym coś przekazać. Powiedziałem, że możecie przelać pieniądze. Dał mi 100 euro - opisał wzruszającą sytuację Uwe Jeworowski, cytowany przez portal web.de.
Mężczyźni mogą zebrać więc bardzo pokaźną kwotę, a dodatkowo - zwiedzić Polskę, przejeżdżając przez malownicze krajobrazy, wioski i tętniące życiem miasta. Trzeba jednak powiedzieć, że jazda traktorem jest nie tylko wielką przygodą, ale też wyzwanie dla obydwu śmiałków. Dodajmy, że Niemcy śpią w składanej przyczepie kempingowej.
Nie obyło się bez problemów technicznych
Na trasie przejazdu doszło już do pierwszych problemów. Niemieccy traktorzyści mogą jednak liczyć na wsparcie osób napotkanych na trasie. Jeden z warsztatów za darmo naprawił np. wspornik od alternatora, który uszkodził się podczas jazdy.
Czytaj także: 22-letni Polak zginął na Islandii, to było jego ostatnie zdjęcie. "Zawsze kochał góry"
Warto zaznaczyć, że mężczyźni nie dojechali jeszcze do Polski, Przed nimi bardzo długa i ciężka droga. Co więcej, zabytkowe traktory nie mają kabiny i kierowcy muszą zmagać się również z trudnymi warunkami pogodowymi.