Niezwykłe znalezisko przy budowie elektrowni jądrowej. Ma kilkaset lat
Na cenne znalezisko o charakterze historycznym natrafiono podczas prac prowadzonych w ramach projektu pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce - informują na swoich stronach Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ).
Najważniejsze informacje
- Znalezisko odkryto podczas przygotowań dna morskiego pod system doprowadzenia wody chłodzącej dla elektrowni jądrowej.
- Drewniana beczka jest wstępnie datowana na XV–XVII wiek i została wydobyta z ok. 19 m głębokości.
- Eksperci zakładają, że w środku mogą znajdować się bryłki żelaza typu osmund, a na denku zachowały się znaki kupieckie.
Kilkusetletnią beczkę odnaleziono w trakcie kolejnej kampanii badań UXO (ang. Unexploded Ordnance) rozpoczętej w marcu 2026 r. To działania prowadzone na obszarach przeznaczonych pod budowę elektrowni jądrowej i infrastruktury towarzyszącej, które mają wykrywać oraz neutralizować potencjalnie niebezpieczne obiekty na dnie Bałtyku.
Badania UXO obejmują m.in. wykrywanie odpadów ferromagnetycznych, niewybuchów i niewypałów, a ich wyniki mają posłużyć do bezpiecznego projektowania i budowy systemu doprowadzenia wody chłodzącej. Wykonawcy korzystają z badań geofizycznych i analiz historycznych, a gdy trzeba, usuwają również obiekty mogące stanowić zagrożenie dla inwestycji.
Nowe gatunki sprzed 220 mln lat. Naukowcy ujawniają szczegóły
W tym przypadku zidentyfikowano nie materiał niebezpieczny, a zabytek. Beczka leżała metr pod dnem morskim; wydobyli ją nurkowie pod nadzorem archeologa podwodnego. Obiekt ma ok. 70 cm wysokości i 40 cm średnicy, a jego waga to 216 kg.
Co wiadomo o beczce i jej zawartości?
Dr hab. Grzegorz Matusik, dyrektor Pionu Zgód Inwestycyjnych Polskich Elektrowni Jądrowych, podkreśla, że przy pracach w rejonie inwestycji trzeba liczyć się także ze znaleziskami historycznymi.
Jesteśmy przygotowani na różne ewentualności. Przede wszystkim w tym obszarze dbamy o ochronę dziedzictwa kulturowego. Prowadzimy wiele monitoringów, zatrudniamy doświadczonego archeologa, współpracujemy z wykonawcami, którzy wspierają nas w zarządzaniu znaleziskami. Ponadto dopełniamy wymaganych działań względem służb konserwatorskich, a także pozostajemy w kontakcie z Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku - powiedział w materiale zamieszczonym na stronach PEJ.
Według wstępnych hipotez znalezisko może być pozostałością ładunku jednego z późnośredniowiecznych lub wczesnonowożytnych statków pływających po Bałtyku. W beczce najprawdopodobniej znajdują się bryłki żelaza typu osmund, a na denku zachowały się znaki kupieckie (merki), które służyły do oznaczania towarów ładowanych na statki do końca XVII wieku.
Zabytek został zabezpieczony
Zabytek został zabezpieczony i przekazany do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku. Dr Anna Rembisz-Lubiejewska z muzeum zwraca uwagę na podobieństwa do oznaczeń znanych z innych badań. -
Odnaleziona beczka to cenny zabytek, który doskonale wpisuje się w znany nam kontekst bałtyckiego handlu żelazem. Pomimo braku części klepek zachowały się dennice ze znakami własnościowymi, których forma i sposób wykonania wykazują wyraźne analogie do oznaczeń znanych z badanych przez muzeum wraków XV-wiecznego statku handlowego tzw. "Miedziowca" czy wraku XVII-wiecznego "Rudowca". Obydwa statki przewoziły niegdyś m.in. beczki z osmundem - powiedziała.
Eksperci Narodowego Muzeum Morskiego wskazują, że podobne beczki z osmundem przewożono na znanych jednostkach handlowych regionu. Wspominają XV-wieczny statek nazywany "Miedziowcem" oraz XVII-wieczny "Rudowiec".
Podkreślają również, że takie odkrycia pomagają lepiej rozumieć sposoby znakowania ładunków, organizację transportu morskiego i przebieg szlaków handlowych łączących największe miasta portowe Bałtyku. Teraz kluczowe będą specjalistyczne analizy i konserwacja, które pozwolą potwierdzić datowanie oraz ustalić więcej szczegółów o samej beczce i jej zawartości.