Trzeba mieć naprawdę spory tupet, żeby tak postępować. 43-letnia białostoczanka myślała, że opatentowała "genialny" proceder, który pomoże jej zaoszczędzić pieniądze. Była pewna, że nikt się nie zorientuje. Srogo się jednak myliła.
Kradła w sklepie. Oszukiwała na kasie samoobsługowej
Klientka regularnie pojawiała się w pewnym dyskoncie w mieście. Ładowała do koszyka wszystkie potrzebne produkty. Następnie, jak gdyby nigdy nic, szła do kasy samoobsługowej. To tutaj oszukiwała. Jak to robiła?
Białostoczanka kładła na kasie samoobsługowej produkty i liczyła je jako tańsze rzeczy. Z oszustwa uczyniła stały proceder, który trwał od połowy kwietnia - informuje Komenda Miejska Policji z Białegostoku.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Krzysztof Gawkowski alarmuje. "Wszedł program 'drożyzna+'"
Oszustka aż pięć razy niepostrzeżenie naraziła sklep na straty. W końcu jej ohydne zachowanie zauważył pracownik ochrony. Ujął 43-latkę na gorącym uczynku. Następnie bez ogródek wezwał policję. Mundurowi od razu zajęli się sprawą.
W toku postępowania policjanci zebrali liczne dowody potwierdzające, że kobieta kradła. "W jednym przypadku na wadze położyła odplamiacz, ale zważyła go i policzyła jako marchew. W innym 3 kostki masła jako buraki. Łączną wartość strat oszacowano na ponad 100 złotych" - zaznaczają funkcjonariusze.
43-latka została już zatrzymana. Kobiecie przedstawiono aż pięć zarzutów oszustwa mniejszej wagi. Niebawem sprawczynią zajmie się sąd. Teraz najbliższe dwa lata może spędzić za kratkami.