Krzysztof L. usłyszał wyrok trzech i pół roku więzienia - podaje "Corriere della Sera". Włoski dziennik informuje też, że Polak będzie objęty trzyletnim zakazem prowadzenia pojazdów.
Przypomnijmy, że do tragedii, której winowajcą był polski kierowca, doszło we wrześniu 2025 r. Krzysztof L. przyjechał do Włoch z Polski lawetą, aby odebrać motocykl i przewieźć go do kraju. Gdy jechał ulicą Via per Airuno w kierunku centrum miasta Brivio, jego samochód nagle zjechał na pobocze, gdzie uderzył w zaparkowane auto. Następnie potrącił trzy kobiety.
Tragedia we Włoszech. To one zginęły przez Polaka
Dwie z nich, 21-letnia Giorgia Cagliani (po prawej) i jej rówieśniczka Milena Marangon (po lewej) zginęły w wyniku zdarzenia. Młode kobiety przyjechały do Brivio na festiwal muzyczny. Po zaparkowaniu auta szły poboczem. Wtedy zostały potrącone przez Polaka.
"CdS" donosi, że przez cały proces na sali rozpraw obecny był ojciec Giorgii. "Uczestniczył w każdej rozprawie, w milczeniu śledząc postępowanie, podczas którego odtwarzano ostatnie chwile życia jego córki" - podał włoski dziennik.
Krzysztof L. był osadzony w areszcie domowym. Mający 34 lata mężczyzna prawdopodobnie nadal będzie przebywał z bransoletką w swoim lokum. Wyrok dla Polaka był surowszy niż ten, o który wnioskowała prokuratura - 2 lata i 8 miesięcy więzienia. Sąd argumentował, że skazany jechał pod wpływem kannabinoidów, dlatego kara jest surowsza.