Jej walizka została na Teneryfie. Gdy wróciła, przeżyła szok

"Gazeta Wyborcza" opisuje przykry przypadek pani Martyny. Gdy wracała z wakacji na Teneryfie, jej walizki nie było w bagażu. Po zgłoszeniu sprawy czekała tydzień. Kiedy w końcu bagaż dotarł do Polski, brakowało w nim kilku rzeczy, zaś we wnętrzu pojawiła się pleśń.

Zdjęcie poglądoweZdjęcie poglądowe
Źródło zdjęć: © Getty Images | Bloomberg
Rafał Strzelec

"Gazeta Wyborcza" opisuje przykry przypadek pani Martyny. Kobieta wróciła do Polski liniami Enter Air po czerwcowych wakacjach na Teneryfie. Niestety, jej bagaż nie poleciał z nią. Kobieta zgłosiła to na lotnisku w Pyrzowicach.

Walizka dotarła po tygodniu. W środku brakowało butów, kilku koszulek, sukienki i zasilacza. - Walizka przed lotem była zamknięta na szyfr, wróciła do mnie również zamknięta tym samym szyfrem - zauważa kobieta.

Kobieta zauważyła także inny problem - wewnątrz bagażu, na klapkach, pojawiła się pleśń.

Kradzież rzeczy z bagażu. Co robić?

- Jeśli bagaż dotarł po tygodniu, był mokry, a jego zawartość spleśniała, nie jest to zwykła niedogodność, lecz realna szkoda, którą przewoźnik powinien zrekompensować. Reklamację należy rozpocząć już na lotnisku, zgłosić się do biura bagażowego i w ciągu siedmiu dni wypełnić formularz Property Irregularity Report - wskazuje adwokat Karolina Król z firmy AirCashBack. Jak dodała, pasażer ma prawo domagać się zwrotu za zniszczone i zagubione rzeczy.

Ważne, aby przed podróżą zrobić zdjęcia bagażu, stworzyć listę rzeczy, które się przewozi. Warto mieć także paragony zakupionych przedmiotów. Linia Enter Air zaproponowała odszkodowanie. Podkreślono, że walizka znajdowała się "pod opieką portu lotniczego oraz w czasie dostawy naziemnej, pod okiem pracowników firmy kurierskiej".

Jak doszło do kradzieży?

Linie lotnicze zaproponowały 500 złotych. Po doręczeniu pełnej listy zaginionych przedmiotów kwotę zwiększono do 1081 zł oraz 600 zł za część utraconych przedmiotów. Sprawa jest jednak nadal w toku, bowiem polska turystka uważa, że nie wszystko zostało jeszcze uwzględnione. Pani Martyna jest zaskoczona, że bagaż był rzekomo pod opieką obsługi lotniska. Skoro tak, to kto go otworzył?

- Poprosiłam o wyjaśnienie, w jaki sposób mogło dojść do uszkodzenia oraz braków w zawartości bagażu, skoro moja walizka pozostawała przez cały czas pod nadzorem. Chciałabym wiedzieć, gdzie bagaż był przechowywany od zaginięcia do momentu jego doręczenia oraz czy przewoźnik prowadził postępowanie wyjaśniające w zakresie stwierdzonych braków i uszkodzeń - mówi Polka dodając, że nie uzyskała odpowiedzi na te pytania. Enter Air przekazało "GW", że "nie udziela komentarzy na temat pojedynczych reklamacji".

Wybrane dla Ciebie