W lutym 2026 r. John Robertson zaczął mieć problemy z przełykaniem jedzenia. Pojawiły się także silne bóle w klatce piersiowej oraz gwałtowna utrata masy ciała – około 19 kg w nieco ponad dwa miesiące. Po wizycie u lekarza rodzinnego został pilnie skierowany na gastroskopię.
Badanie wykazało guz zajmujący około 75 proc. przełyku oraz krwawienie. Dalsza diagnostyka potwierdziła raka przełyku w czwartym stadium z przerzutami do płuc, wątroby, gardła i nadnercza. Lekarze ocenili jego rokowania na około 9 miesięcy życia.
To była najbardziej niszcząca, miażdżąca świat wiadomość. Mój świat się zawalił. Moje dzieci nie zasługują na to, by stracić tatę tak wcześnie. Chcę patrzeć, jak dorastają i prowadzić je przez życie. Świadomość, że mogę nie być przy nich, gdy będę prowadził córki do ołtarza albo zobaczę, jak mój syn staje się dżentelmenem, którym już się zaczyna stawać, jest rozdzierająca. Nie chcę, żeby zapamiętały mnie jako chorego. Już i tak widziały za dużo - przyznał 35-latek w Daily Record.
John Robertson dodał, że mimo zdrowego wyglądu jego organizm jest skrajnie wyczerpany. Obecnie pozostaje na diecie płynnej i przygotowuje się do chemioterapii; rozważane jest także żywienie przez sondę.
Lekarze powiedzieli mi, że będę wyglądał tak aż do końca – tylko trochę bledszy i chudszy. Moje wyniki krwi, wątroby i serca są dobre. Nadal jestem silny i aktywny. To, jak wyglądam, nie pasuje do tego, co się dzieje w środku - mówił.
Chory ojciec nagrywa filmy dla rodziny. "Będę z nimi"
Rozpoczął zbiórkę pieniędzy na prywatne leczenie oraz udział w badaniach klinicznych, które nie są obecnie dostępne w brytyjskim systemie państwowym. Czeka na decyzję o zakwalifikowaniu do badań w Niemczech i Londynie. Zebrane środki mają również pomóc w tworzeniu wspomnień z rodziną.
Próbujemy zmieścić całe życie doświadczeń w kilku miesiącach. Piszę kartki i nagrywam wiadomości wideo dla rodziny na urodziny i inne okazje. Chcę, żeby wiedzieli, że będę z nimi przy każdym ważnym momencie ich życia - podsumował John Robertson.