Nietypową fotografią "pochwalili się" leśnicy z Nadleśnictwa Chrzanów. Na zdjęciu widać pień drzewa owinięty czarną folią stretch. Na ręku jednego z pracowników Lasów Państwowych siedzą z kolei niewielkie, czarne owady.
To pytanie może zadać sobie niejeden spacerowicz odwiedzający ostatnio Leśnictwo Mętków. Spieszymy z wyjaśnieniem! Nie, nie pakujemy drzew na prezent, ani nie jest to nowa forma sztuki. To element naszej walki o zdrowie chrzanowskich lasów - wyjaśniają leśnicy.
Okazuje się, że operacja ma na celu powstrzymanie jednego z najgroźniejszych szkodników sosny czyli przypłaszczki granatki. To właśnie czarne owady, które pokazali leśnicy na zdjęciu.
To niewielki chrząszcz z rodziny bogatkowatych. Ma spłaszczone ciało, a jego pokrywy skrzydeł lśnią metalicznym, granatowym lub czarno-niebieskim kolorem. Na zdjęciu możecie zobaczyć, jak wygląda z bliska – w tym przypadku jest ich niestety sporo - piszą pracownicy Nadleśnictwa Chrzanów.
Okazuje się, że te niepozorne chrząszcze atakują osłabione drzewa, ale ich larwy potrafią wgryzać się w korę także zdrowych sosen. W efekcie ich działania drzewa szybko marnieje i usycha.
Jak folie chronią przed tymi owadami? Opaski pokryte są specjalnym klejem, który nie wysycha. Pełni formę lepu. Z jednej strony pozwala oszacować liczebność dorosłych chrząszczy i przewidzieć zagrożenie dla lasu, ale też wyłapują znaczną część samic owadów, które szukają miejsca do złożenia larw.
Mniej jaj to mniej larw i mniejsze szkody pod korą - piszą leśnicy przypominając, żeby nie zrywać foliowych opasek z drzew.