Pasażerowie stali na mrozie. Jasne stanowisko lotniska
Te sceny rozegrały się na lotnisku Poznań-Ławica. Pasażerowie, którzy przylecieli z Dubaju i Londynu utknęli w gigantycznej kolejce do kontroli paszportowej. Wiele osób czekało na mrozie i śniegu, gdyż jej fragment kończył się dopiero na zewnątrz budynku. O sprawie poinformował jako pierwszy portal epoznan.pl.
Do redakcji epoznan.pl zgłosił się oburzony podróżny. Według jego relacji sytuacja miała miejsce w Poznaniu, 2 stycznia br. Jak wyjaśnił wspomnianemu portalowi, pasażerowie rejsu z Dubaju trafili do strefy Non-Schengen. Tutaj rozpoczął się ich koszmar.
Hala kontroli szybko zapełniła się ludźmi, a ogonek powstałej kolejki ciągnął aż na zewnątrz terminala. W tym samym czasie padał intensywny śnieg oraz wiał silny, mroźny wiatr. To - zdaniem czytelnika - zwłaszcza dawało się we znaki obcokrajowcom.
Sceny na S19. Za kierownicą 20-letni Ukrainiec. Nagle wysiadł z auta
Szczególnie żal było zagranicznych pasażerów, którzy - nie znając realiów polskiej zimy - byli ubrani bardzo lekko i musieli stać na mrozie. Staliśmy dokładnie 48 minut, a za mną w kolejce było jeszcze około 25 osób - mówił zdenerwowany podróżny dla epoznan.pl.
Ławica: dwie odprawy jednocześnie i wyłączone bramki
Dlaczego doszło do tej sytuacji? Kluczowy problem, na który wskazało już lotnisko, to kumulacja dwóch przylotów. Rzecznik portu Marcin Wesołek wyjaśniał dla epoznan.pl, że w tym samym czasie trwała bowiem odprawa z Londynu, a łącznie przed stanowiskami pojawiło się... aż 447 osób.
Jak dodał rzecznik, w takim przypadku czas oczekiwania dla końca kolejki musiał się wydłużyć. Wpływ miało też wyłączenie stanowisk automatycznej odprawy na lotnisku, które końcem grudnia przeszły modernizację i dopiero w połowie stycznia zostaną ponownie uruchomione.
(...) kobieta stojąca obok nas mówiła, że ucieknie jej pociąg, inni informowali, że ich rodziny czekają już ponad godzinę na odbiór. Atmosfera była fatalna, a sytuacja kompletnie nieopanowana - żalił się czytelnik w rozmowie z epoznan.pl.
Inaczej widział to Marcin Wesołek. Rzecznik opisał mechanikę tworzenia się wspomnianego zatoru przy bramkach. Zwrócił uwagę, że część osób w środku budynku przesuwała się bardzo wolno, co chwilowo wypchnęło koniec kolejki poza drzwi hali. Według Wesołka oczekiwanie pasażerów przez kilkadziesiąt minut zdarza się w Poznaniu rzadko, choć bywa standardem na innych lotniskach.
Rzecznik portu uściślił też, że odprawę graniczną zawsze w tym miejscu przeprowadza Straż Graniczna, a samo lotnisko monitoruje sytuację oraz współpracuje w zakresie organizacji przepływu pasażerów.