W sprawie, którą nagłaśnia Radio Eska, chodzi o zdarzenie z 2 lipca ubiegłego roku. Dramat rozegrał się na parkingu Zakładów Mechanicznych w Tarnowie (woj. małopolskie) w jeden z najgorętszych dni lata 2025.
Pies rasy border collie, należący do dyrektora tego przedsiębiorstwa, spędził w nagrzanym, zamkniętym samochodzie kilka godzin. Niestety, nie przeżył wyczerpujących warunków. Skonał w męczarniach.
Pies konał w rozgrzanym aucie. Jest wyrok w głośnej sprawie z Tarnowa
Jak podaje Radio Eska, o śmierci zwierzęcia początkowo głośno zrobiło się w mediach społecznościowych. Sytuację nagłaśniali wzburzeni internauci oraz działacze tarnowskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Żądali dokładnego wyjaśnienia okoliczności zgonu czworonoga.
Po tym, jak sprawa została upubliczniona, policja wszczęła postępowanie. Właścicielowi psa postawiono zarzut znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem. Jak informuje Radio Eska, nie przyznał się on jednak do winy, ale złożył obszerne wyjaśnienia. W czasie prowadzenia czynności dyrektor stracił pracę.
Wyrok za śmierć psa w nagrzanym aucie: rok próby i 5 tys. zł nawiązki dla TOZ
Według relacji portalu, w poniedziałek, 27 lipca, sąd zdecydował o warunkowym umorzeniu postępowania na okres próby jednego roku. Jednocześnie zasądził od oskarżonego nawiązkę 5000 zł na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami oraz obciążył go kosztami.
Warunkowe umorzenie to instytucja, którą sąd stosuje, gdy uznaje winę sprawcy, ale nie wymierza mu kary - mówiła Radiu Eska rzeczniczka Sądu Okręgowego w Tarnowie Małgorzata Stanisławczyk-Karpiel.
Ustalenia sądu w Tarnowie: pies miał sam wejść do bagażnika
Jak podaje Radio Eska, w ocenie sądu utrata psa była dla oskarżonego mężczyzny i jego bliskich dotkliwą karą, ponieważ zwierzę zajmowało w tej rodzinie ważne miejsce. Z ustaleń sprawy wynikało, że border collie sam dostał się do bagażnika samochodu, a właściciel miał nie zauważyć jego obecności przed odejściem od pojazdu. Orzeczenie jest nieprawomocne.