Pijany pieszy na czerwonym. Policja była tuż obok
Kilka kroków wykonanych w złym momencie wystarczyło, by nocna ulica w Poznaniu stała się miejscem potencjalnej tragedii. Nagranie opublikowane przez kanał "Stop Cham" pokazuje sytuację, w której pieszy wchodzi na przejście przy czerwonym świetle, tuż przed nadjeżdżającymi samochodami. Choć tym razem skończyło się bez potrącenia, dalszy ciąg zdarzeń pokazuje, że to był dopiero początek problemów.
Nagranie zarejestrowane 12 stycznia 2026 roku w Poznaniu pokazuje nocną, dobrze oświetloną ulicę z ruchem samochodowym odbywającym się płynnie w kilku pasach. W takich okolicznościach pieszy wchodzi na przejście, mimo że sygnalizator wyraźnie wskazuje czerwone światło.
Moment wejścia na jezdnię następuje wtedy, gdy samochody znajdują się już bardzo blisko przejścia. Kierowcy nie mają realnej możliwości bezpiecznej reakcji bez gwałtownego hamowania.
Na nagraniu na kanale "Stop Cham" widać, że tylko przypadek sprawia, iż nie dochodzi do potrącenia. Wystarczyła różnica jednej lub dwóch sekund, by zdarzenie zakończyło się zupełnie inaczej.
Wiatr przekracza 80 km/h. Nad Bałtyk nadciągnął sztorm
W pobliżu znajdowała się policja, która szybko zareagowała. Mężczyzna okazał się być pod wpływem alkoholu, a jego zachowanie nie zakończyło się na samym wykroczeniu drogowym.
Pieszy wchodzi na czerwonym świetle tuż przed nadjeżdżające auta i cudem unika potrącenia. Blisko całego zajścia była policja. Pan okazał się pod wpływem i rzucił się na funkcjonariuszy, więc skończył na 24h. Sprawa będzie toczyć się dalej - czytamy w opisie filmu na YouTube.
Pieszy na czerwonym. Internauci piszą wprost
Materiał szybko zaczął żyć własnym życiem w internecie. Pod nagraniem pojawiły się liczne komentarze, w których internauci zwracają uwagę na skrajną nieodpowiedzialność pieszego i podkreślają, jak niewiele brakowało do tragedii.
Ciekawe jak ta sprawa potoczy się dalej? Przespał się w ciepłym i dostał 50 zeta mandatu? Jeśli byłoby odwrotnie to kierowca miałby po całości pozamiatane - podkreśla internauta.
Takie sytuacje są mało śmieszne. Kierowca za podobne wykroczenie obrywa z grubej rury pieszy czy rowerzysta po 100 zł. Żart. To po pierwsze a dwa życie człowieka. Mój kolega wiele lat temu potrącił śmiertelnie dziecko, które wybiegło za samochodu. Minęło z 15 lat, chłopak do dzisiaj nie prowadzi auta i nie jest sobą - dodaje kolejna osoba.