Zamieszki po śmierci 18-letniego Polaka. Sikhowie boją się o swoje życie

Po opublikowaniu nagrania, na którym zarejestrowano ostatnie chwile życia 18-letniego Henry'ego Nowaka, w Southampton wybuchły zamieszki. Doszło do gwałtownych starć z policją - kilkunastu funkcjonariuszy zostało rannych. Jak informuje "The Independent", społeczność sikhów w Wielkiej Brytanii żyje w strachu. Niektórzy boją się wychodzić ze swoich domów.

Zamieszki po śmierci 18-latkaZamieszki po śmierci 18-latka w Wielkiej Brytanii
Źródło zdjęć: © GettyImages.com | Finnbarr Webster
Aneta Polak

- Cała społeczność sikhów "zasiadła na ławie oskarżonych" - informuje "The Indepentent", odnosząc się do wydarzeń z ostatnich dni. Brytyjski sąd skazał 23-letniego sikha, Vickruma Digwę na karę dożywotniego pozbawienia wolności za zabójstwo 18-letniego studenta Henry’ego Nowaka. Do zbrodni doszło w grudniu ubiegłego roku, ale protesty ruszyły po opublikowaniu nagrania z kamer nasobnych policjantów, którzy interweniowali w tej sprawie.

Umierającego 18-latka skuto kajdankami i aresztowano. Wystarczyło jedno kłamstwo zabójcy - Digwa fałszywie oskarżył Nowaka o rasizm. Funkcjonariusze uwierzyli jego słowom (podczas procesu udowodniono, że oskarżenia były bezpodstawne).

Sikhowie żyją w strachu

Według "The Independent", od kilku dni społeczność sikhijska w Wielkiej Brytanii żyje w strachu, a niektórzy boją się wyjść z domów.

W związku z ostatnimi wydarzeniami przywódcy społeczności sikhijskiej szybko potępili działania Digwy, dając jasno do zrozumienia, że ​​są one sprzeczne z ich wiarą. Jednak to nie wystarczyło. Jas Singh, główny doradca pozarządowej organizacji Sikh Federation UK, powiedział dziennikowi, że Sikhowie w całym kraju są atakowani i zastraszani.

Zdaniem rozmówcy "The Independent" skrajna prawica upolityczniła tę sprawę.

Oni podsycili konflikt i wciągnęli w to całą społeczność sikhijską, co jest wysoce nieodpowiedzialne - ocenił Singh. - Nigel Farage (lider partii Reform UK - red.) i inni wykorzystują tę sprawę do własnych celów - dodał.

To ojciec Vickruma, który także pojawił się w miejscu zdarzenia, był jedyną osobą, która próbowała udzielić pomocy Henry’emu. W sądzie mężczyzna podkreślił, że nie chce, aby morderstwo jego syna doprowadziło do podziałów, nienawiści czy napięć.

Digwa ranił Henry'ego kilkukrotnie: w klatkę piersiową, uda, podbrzusze oraz w twarz. Mężczyzna został skazany na dożywotnie pozbawienie wolności z minimalnym wymiarem 21 lat. W areszcie nadal przebywa matka 23-latka, oskarżona o współudział w zbrodni.

Wybrane dla Ciebie