Planowano zamach w Rosji? Wiadomo, kto miał być celem

Federalna Służba Bezpieczeństwa poinformowała, że zapobiegła zamachowi, którego celem miał być "jeden z najwyższych urzędników państwowych" Rosji. Według służb do eksplozji miało dojść podczas wizyty na moskiewskim cmentarzu.

.Planowano zamach w Rosji? Wiadomo, kto miał być celem
Źródło zdjęć: © Fot. Wikimedia Commons
Jakub Artych

FSB przekazała, że udało się udaremnić atak terrorystyczny, w wyniku którego miał zginąć jeden z najwyższych urzędników państwowych Rosji. Takie informacje podała agencja Interfax.

W komunikacie FSB napisano, że urzędnika planowano wysadzić podczas odwiedzin grobu bliskich na cmentarzu Trojekurowskim w Moskwie.

FSB twierdzi, że próbę zamachu miały organizować rzekomo ukraińskie służby specjalne, wykorzystując zwerbowanego nielegalnego migranta z Azji Centralnej, dwóch wcześniej karanych obywateli Rosji z uzależnieniem od narkotyków, a także mieszkającego w Kijowie Szamsowa Dżalolidina, poszukiwanego przez rosyjskie organy ścigania za dokonanie zabójstwa i nielegalny obrót bronią.

Kim jest Rosja dla Chin? Prof. Góralczyk: młodszym bratem

Według informacji FSB, na który powołuje się niezależny portal Meduza, obywatel pochodzący z Azji Centralnej oraz Rosjanie zostali zatrzymani.

Służby poinformowały, że podczas przeszukań zabezpieczono środki łączności, w których odkryto korespondencję w komunikatorach z funkcjonariuszem ukraińskich służb specjalnych, potwierdzającą rzekome przygotowania do zamachu.

Rosyjskie służby o planowanej akcji

Ponadto, jak podaje FSB, znaleziono ukrytą pod postacią wazonu z kwiatami kamerę monitoringu z możliwością zdalnego sterowania i przekazywania danych za granicę, używaną podczas przygotowań do aktu dywersyjno‑terrorystycznego. Nie doprecyzowano, na kogo przygotowywano zamach.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2