Polak wywołał skandal w Medjugorje. Wstrząsające, co powiedział potem

Zbezczeszczenie figury Matki Bożej, obraźliwe napisy i podpalony ołtarz polowy - to bilans skandalu, który wstrząsnął jednym z najsłynniejszych miejsc pielgrzymkowych na świecie. 31-letni obywatel Polski przyznał się przed bośniackim sądem do dewastacji sanktuarium w Medjugorje. - Nie żałuję, zrobiłbym to wszystko jeszcze raz - mówił Polak.

Skandal, co Polak zrobił w Medjugorje.Skandal, co Polak zrobił w Medjugorje.
Źródło zdjęć: © X | Padre Manuel Navarro, Radio Genoa
Mateusz Domański

Do aktu wandalizmu doszło w nocy z 27 na 28 lipca. Bartłomiej Włodzimierz K. oblał czarną farbą posągi na Górze Objawień oraz przy Niebieskim Krzyżu. Zostawił po sobie wulgarne hasła wymierzone w kult maryjny oraz osoby twierdzące, że doświadczyły tam widzeń. Następnie oblał łatwopalną cieczą i podpalił zewnętrzny ołtarz przy kościele św. Jakuba. Bośniackie służby zatrzymały go we wtorek wczesnym popołudniem w miejscowości Cerno - podaje jutarnji.hr.

Podczas zaledwie 15-minutowego posiedzenia aresztowego przed sądem Bośni i Hercegowiny, Polak nie wyraził najmniejszej skruchy. Jego obrończyni, Danisa Gačanin, przekazała, że mężczyzna przyznaje się do zarzucanych mu czynów, ale twardo stoi przy swoich przekonaniach.

Prokuratura stwierdziła na rozprawie, że K. powiedział podczas przesłuchania, że ​​nie żałuje swoich czynów i że zrobiłby to jeszcze raz. Jego obrońca, Denisa Gačanin, sprzeciwiła się twierdzeniu, że podejrzany działał z nienawiści - informuje serwis jutarnji.hr.

Według relacji prawniczki, 31-latek miał przeprowadzić własne "śledztwo", po którym uznał, że fenomen tego świętego miejsca to farsa. Zapewniał, że nie chciał nikogo skrzywdzić fizycznie, a jedynie drastycznymi metodami zwrócić uwagę opinii publicznej na rzekome oszustwo.

Prokuratura zaznacza jednak, że nie był to chwilowy impuls - zebrane dowody wskazują, że oskarżony planował atak od kilku miesięcy. W obawie przed ucieczką i ponownym złamaniem prawa śledczy zawnioskowali o areszt, czemu sam podejrzany się nie sprzeciwiał.

Poważne zarzuty dla Polaka

Zatrzymany Polak usłyszał bardzo poważne zarzuty: uszkodzenia obiektów kultu religijnego, siania nienawiści na tle narodowościowym i wyznaniowym oraz zakłócania porządku publicznego. Najbardziej zaskakująca w całej sprawie jest jednak jego przeszłość.

Bartłomiej K. nie znalazł się w Bośni i Hercegowinie przypadkowo. W przeszłości wielokrotnie bywał w Medjugorje, a w 2017 roku zdobył rozgłos, idąc tam na piechotę aż z Warszawy.

Jego trudna, pełna zakrętów historia życiowa - naznaczona trudnym dzieciństwem, uzależnieniami, głęboką depresją i próbami samobójczymi, które ostatecznie miały doprowadzić go do nawrócenia - stała się nawet jednym z wątków polskiego filmu dokumentalnego "Powołany 2".

Wybrane dla Ciebie