Potężny orkan uderzył we Francję. Zginęły dwie osoby
Dwie osoby zginęły w wyniku przejścia przez południowo-zachodnią Francję orkanu Nils. W całym kraju nadal bez prądu pozostaje około 450 tys. gospodarstw domowych - poinformowały w piątek francuskie władze. Wciąż obowiązuje czerwony alert powodziowy na rzece Garonnie.
W nocy ze środy na czwartek nad południowo-zachodnią Francją zaczęła przemieszczać się burza Nils, która pokazała swoją niszczycielską siłę. Zginęły dwie osoby, a setki tysięcy domów wciąż pozostają bez energii elektrycznej.
Według Maud Bregeon, rzeczniczki rządu Francji, drugą ofiarę śmiertelną orkan Nils pochłonął w Tarn-et-Garonne. "Znajdowała się na drabinie w ogrodzie" - relacjonowała Bregeon w rozmowie z TF1. Źródła wskazują, że był to 84-letni mężczyzna z Montbartier, który spadł podczas przycinania drzewa. Dzień wcześniej, życie stracił kierowca ciężarówki, na którą spadło drzewo.
Orkan Nils we Francji. 26 osób rannych
Na skutek Nils rannych zostało 26 osób, z czego pięć doznało poważnych obrażeń. Służby ratunkowe przeprowadziły 4,5 tys. interwencji.
Czerwony alert powodziowy na rzece Garonnie wciąż obowiązuje, jak informuje agencja Vigicrues.
"Sytuacja na Garonnie poniżej Agen jest dokładnie obserwowana, trwają niszczycielskie powodzie" - ostrzega agencja. W 19 departamentach utrzymano pomarańczowy alert z uwagi na ryzyko podtopień.
Setki tysięcy domów bez prądu
W piątek wcześnie rano operator sieci Enedis poinformował, że około 450 tys. domów jest nadal pozbawionych prądu.
"Enedis przywrócił zasilanie 50 proc. z 900 tys. odbiorców, którzy byli bez prądu" - napisano w porannym komunikacie. Największe problemy występują w Nowej Akwitanii oraz Oksytanii.
Jak przekazali w piątek rano francuscy synoptycy, orkan "przemieszcza się obecnie na wschód przez Europę i nie ma już wpływu na (sytuację) we Francji".
Źródło: PAP