Powódź porwała auto 63-latka. Tragiczne wieści z Portugalii
W związku z powodziami w Portugalii po przejściu orkanu Leonardo służby ratownicze ewakuowały ponad 500 osób - wynika z szacunków władz lokalnych. Strażacy z Ovar dotarli przed południem do uwięzionych w szkolnym autobusie kilkunastu osób, w tym 12 dzieci. Wśród wydobytych z wody pojazdów było auto 63-letniego kierowcy. Zginął, gdy woda zepchnęła jego samochód do tamy Amoreira.
W związku z powodziami w Portugalii po przejściu orkanu Leonardo służby ratownicze ewakuowały ponad 500 osób. Przebywający w czwartek w Alcacer do Sal prezydent Marcelo Rebelo de Sousa ocenił sytuację na terenach doświadczonych przez orkan jako "dramatyczną". Jego zdaniem należałoby rozważyć możliwość przełożenia na inny termin głosowania w zaplanowanej na niedzielę drugiej turze wyborów prezydenckich na obszarach doświadczonych przez kataklizm.
Od wtorkowego wieczora obrona cywilna oraz wojsko przeprowadziły blisko 6 tys. interwencji. W czwartek rano najwięcej interwencji ratownicy prowadzili na drogach w gminach Alcacer do Sal na południe od Lizbony, Serpa na południu kraju, Portalegre na wschodzie i Ovar niedaleko Porto. Konieczna była pomoc w wydostaniu kilkudziesięciu osób z porwanych przez wodę pojazdów.
W gminie Ovar strażacy uratowali kilkanaście osób, w tym dzieci, uwięzionych w szkolnym autobusie.
Nie żyje 63-latek
Niestety z Portugalii napływają też kolejne tragiczne wieści. Wśród wydobytych z wody pojazdów było auto 63-letniego kierowcy, który poniósł śmierć, gdy woda zepchnęła jego samochód do tamy Amoreira.
Od 28 stycznia, kiedy nad Portugalią przeszły najpierw orkan Kristin, a następnie Leonardo, życie straciło co najmniej 12 osób, a ponad 700 odniosło obrażenia. Kilkaset dróg jest dalej nieprzejezdnych z powodu powodzi.
Do niedzieli w 69 powiatach Portugalii, głównie na zachodzie i w centrum kraju, obowiązuje stan klęski żywiołowej. W rejonach tych wciąż 86 tys. domów jest pozbawionych prądu i wody pitnej.
Źródło: PAP