Pracował w Rosji. Został bez emerytury. Spór z ZUS o świadczenia
78-letni Anatol Strażnikiewicz, potomek polskich zesłańców, od trzech lat mieszka w Polsce, ale nie otrzymuje emerytury. ZUS odmawia mu świadczeń, twierdząc, że ma prawo do rosyjskiej emerytury. Sprawa trafiła do sądu. O sprawie pisze "Gazeta Wyborcza".
Rodzina pana Anatola Strażnikiewicza pochodzi z Podola. Jak wspomina, jego dziadek Jan prowadził gospodarstwo rolne, a dodatkowo zajmował się kuźnią, z której był znany w okolicy. Babcia Marcelina z domu Wieszczycka pomagała w utrzymaniu rodzinnego majątku. Historia rodziny została brutalnie przerwana przez represje sowieckie.
Zesłanie do ZSRR i dramatyczna podróż
Po włączeniu tych terenów do Związku Radzieckiego rodzina Strażnikiewiczów została objęta przymusowymi przesiedleniami. W latach 30. XX wieku NKWD przeprowadzało akcje deportacyjne wymierzone w ludność polską. Jak relacjonuje pan Anatol, podczas akcji wysiedleńczej ludzie byli wyciągani z domów bez wyjaśnień, a jedynym kryterium była narodowość.
- Wypytywano tylko, czy ktoś jest Polakiem. Jeśli tak, trafiał do transportu. Ludziom dawano dwie godziny na spakowanie, potem wywożono ich w głąb ZSRR - wspomina Strażnikiewicz w rozmowie z "Wyborczą".
Rodzina trafiła ostatecznie do obwodu północnokazachstańskiego po wielotygodniowej, dramatycznej podróży w wagonach towarowych.
W czasie II wojny światowej ojciec pana Anatola został przymusowo wcielony do Armii Czerwonej. Walczył m.in. w obronie Leningradu oraz w operacjach na froncie wschodnim, gdzie został ciężko ranny.
Po wojnie rodzina nadal żyła na terenie ZSRR. W 1948 r. pozwolono im opuścić miejsce zesłania, jednak dokumenty wydane przez władze radzieckie zmieniały polskie imiona na rosyjskie odpowiedniki — Jan stał się Iwanem.
Powrót do Polski po dekadach
Pan Anatol urodził się w 1948 r. w Krasnodarze. Przez całe życie pracował w budownictwie i wypracował emeryturę w Rosji.
W 2013 r. uzyskał Kartę Polaka, a w 2020 r. przyjechał do Polski w trudnym okresie pandemii. Jak relacjonuje, na granicy musiał przekonywać rosyjskie służby do przepuszczenia go do kraju.
- Pokazałem Kartę Polaka i powiedziałem, że wracam do ojczyzny i nie zamierzam wracać. W końcu po rozmowach między służbami zostałem wpuszczony - mówi "Wyborczej" Strażnikiewicz.
W 2023 r. otrzymał polskie obywatelstwo i zamieszkał w Krakowie.
Emerytura z Rosji wstrzymana
Problem pojawił się po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Od tego czasu – jak podaje rodzina – przelewy emerytalne z Rosji przestały docierać.
Wcześniej pan Anatol otrzymywał ok. 12 tys. rubli miesięcznie, czyli ok. 600 zł. Choć niewielką, kwotę tę przeznaczał na podstawowe wydatki.
Według relacji rodziny rosyjskie instytucje nie udzielają jasnych odpowiedzi, wskazując na skutki sankcji.
Spór z ZUS. "Ma prawo do emerytury w Rosji"
Strażnikiewicz zwrócił się do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych o przyznanie świadczeń w Polsce, powołując się na status osoby zesłanej oraz przepisy dotyczące kombatantów i ich rodzin. Wnioskował m.in. o dodatek kombatancki i ryczałt energetyczny.
ZUS odmówił. W piśmie wskazano, że mężczyzna "ma ustalone prawo do emerytury w Rosji, więc nie spełnia warunków", a jednocześnie nie wykazał okresów składkowych w Polsce.
"Przepisy nie przewidziały sytuacji, w której znalazłem się po powrocie do kraju. Emerytura z Rosji istnieje tylko na papierze, bo od lat jej nie dostaję" — odpowiada Strażnikiewicz.
Mężczyzna złożył odwołanie od decyzji ZUS. Sprawą zajmie się krakowski sąd, który ma rozpoznać ją pod koniec maja. Zakład zapowiedział, że przedstawi swoje stanowisko podczas rozprawy.
— Najbardziej zależy mi na sprawiedliwości i spokojnej starości. I żeby wreszcie skończyła się wojna — mówi "GW" 78-latek.
ZUS na tym etapie nie komentuje sprawy, czekając na rozstrzygnięcie sądu.