Ebola znów w Kongo. Historia z Liberii wraca jako przestroga

Epidemia eboli w Demokratycznej Republice Konga znów pokazuje, jak szybko wirus może wymknąć się spod kontroli. Nowy wariant wirusa, brak skutecznej szczepionki i strach wśród mieszkańców sprawiają, że kluczowe są szybka reakcja i zaufanie społeczne, a nie wyłącznie działania medyczne.

Ebola w Demokratycznej Republice KongaEbola w Demokratycznej Republice Konga
Źródło zdjęć: © Getty Images | Michel Lunanga
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • Epidemię Eboli w Demokratycznej Republice Konga wywołał szczep Bundibugyo, na który nie ma szczepionki ani potwierdzonej terapii.
  • Eksperci podkreślają, że kluczowe są szybkie testy, izolacja chorych i współpraca z lokalnymi społecznościami.
  • Według doniesień WHO i relacji świadków napięcia wokół pochówków i dezinformacja utrudniają opanowanie ognisk.

Obrazy z wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga przywołują wspomnienia największej fali Eboli sprzed dekady w Afryce Zachodniej. Jak informuje BBC, medycy walczą z czasem, a ograniczenia infrastrukturalne oraz niepokoje w regionie Ituri dodatkowo komplikują walkę z wirusem. Nie bez znaczenia jest także fakt, że obecna fala zachorowań jest wywołana przez rzadki szczep Bundibugyo, co w praktyce oznacza brak gotowej ochrony dla personelu medycznego i lokalnych społeczności

Potwierdzono już przypadki śmiertelne. Wprowadzono restrykcje dotyczące pochówków osób z podejrzeniem Eboli. Jak donosi BBC, zakaz tradycyjnych pogrzebów wywołał sprzeciw w okolicach miasta Bunia, gdzie rozgniewany tłum podpalił część szpitala po odmowie wydania ciała. WHO wskazuje, że jest to test dla zaufania społecznego, bez którego nie da się przerwać łańcuchów transmisji.

Grozi nam kolejna epidemia? Dr Grzesiowski tłumaczy

Jedną z najważniejszych lekcji z wybuchu epidemii w Afryce Zachodniej oraz wcześniejszych epidemii Eboli w Demokratycznej Republice Konga jest to, że liczy się szybkość działania. Opóźnienia na wczesnym etapie w wykrywaniu przypadków, izolowaniu pacjentów i angażowaniu społeczności mogą bardzo szybko doprowadzić do rozprzestrzenienia się łańcuchów transmisji - powiedział dr Patrick Otim z WHO.

Bundibugyo bez szczepionki. Naukowcy szukają rozwiązań

Kolejnym problemem jest brak skutecznego narzędzia do walki z chorobą. Jak podkreśla BBC, choć szczepionka Ervebo działa przeciwko szczepowi Zaire, w przypadku Bundibugyo nie zapewnia ochrony. Wynika to z różnic genetycznych między wariantami wirusa sięgających około 30 proc.

To, że szczepionka działa przeciwko jednemu konkretnemu typowi wirusa, nie oznacza, że będzie działać przeciwko innemu – mówi profesor Thomas Geisbert z University of Texas Medical Branch.

Według doniesień WHO opracowanie skutecznej szczepionki może zająć do dziewięciu miesięcy, choć zespół z Oksfordu deklaruje gotowość do szybszego rozpoczęcia badań klinicznych. Przeszkodą w pracach nad szczepionką mogą być również wysokie koszty, przekraczające 1 miliard dolarów.

Głos ocalałego z Liberii

W opowieści Patricka Faleya z Liberii kryje się przestroga dla obecnych zespołów. Były wolontariusz ministerstwa zdrowia, który sam zachorował podczas epidemii Eboli w Liberii ostrzega, że komunikaty o "braku leczenia" mogą zniechęcać chorych do szukania pomocy w placówkach medycznych.

Jeśli powiesz społeczności, która słucha radia, że na Ebolę nie ma lekarstwa, to nie zgłoszą się szpitali, bo będą sądzić, że czeka tam na nich tylko śmierć - powiedział.

Faley wskazuje też na ryzyko, jakie może budzić "najazd" zagranicznych organizacji chcących nieść pomoc. – Wielu obcokrajowców masowo przybywających do ich społeczności budzi obawy – powiedział. WHO podkreśla jednak, że działania w Demokratycznej Republice Konga są koordynowane przez rząd, a krajowi specjaliści należą do najbardziej doświadczonych w reagowaniu na Ebolę.

Wybrane dla Ciebie