"Mam mega powiększone węzły chłonne". Łatwogang o swoim stanie zdrowia
Łatwogang, który jedzie rowerem z Zakopanego do Gdańska, by zebrać 12 mln zł dla chorego na dystrofię mięśniową Duchenne’a Maksa Tockiego, poinformował widzów o problemach zdrowotnych. Influencer mówił m.in. o powiększonych węzłach chłonnych, infekcji, a wcześniej innych niepokojących objawach.
Zbiórka organizowana przez Łatwoganga ma na celu zebranie 12 mln zł dla 8-letniego Maksa Tockiego. Akcja odbywa się głównie poprzez transmitowany na żywo przejazd rowerowy z Zakopanego do Gdańska. Pieniądze mają pokryć koszt terapii genowej w USA.
Maks choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a - śmiertelną chorobę genetyczną powodującą stopniowy i nieodwracalny zanik mięśni. Choroba prowadzi do utraty sprawności ruchowej, problemów z oddychaniem oraz osłabienia serca. Rodzina Maksa zebrała wcześniej około 3 mln zł, ale pełna terapia kosztuje około 15 mln zł i musi zostać podana, zanim stan chłopca znacząco się pogorszy.
Influencer relacjonuje trasę na żywo. W sobotę po godz. 13:10 udało mu się zebrać 6 mln zł. Do pokonania zostało 400 km. Zbiórkę wspomagają tysiące widzów i firmy - 500 tys. zł wpłaciła dr Witt Isotonic, 450 tys. zł Neboa, a 200 tys. zł Kimoco. Łatwogangowi towarzyszy mnóstwo osób.
W trakcie odpoczynku w Bełchatowie Łatwogang zdradził, że czuje się dobrze, jednak z jego zdrowiem coś jest nie tak.
Mam mega powiększone węzły chłonne. To znaczy, że mam zapalenie organizmu. Jakaś infekcja jest. Czuję się bardzo dobrze. Jest gorąco, jesteśmy już w połowie drogi - mówił widzom Łatwogang.
Influencer starał się jechać całą noc. Tuż po godz. 3:20 zjechał na stację benzynową w Wolbromiu. Chciał zjeść ciepły posiłek i skorzystać z toalety. Tam zauważył u siebie niepokojące objawy, szukał nawet SOR-u lub lekarza. Mówił o "białym stolcu" i "bezdechu".
Ostatecznie w trasę ponownie ruszył po godzinie 4:45. Stwierdził, że postara się ograniczyć mówienie. - Dam z siebie wszystko, żeby dojechać dla Maksa. Oczywiście wszystko bezpiecznie, ale nie zatrzymam się, nie ma opcji - mówił wówczas podczas transmisji.