Premier zabrał głos. Wielka Brytania nie przystąpi do wojny?
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, jednoznacznie zadeklarował, że jego kraj nie przystąpi do wojny bez jasno określonej podstawy prawnej i przemyślanego planu działania. Podkreślił przy tym, że nadrzędnym celem rządu pozostaje zapewnienie bezpieczeństwa brytyjskim obywatelom.
Najważniejsze informacje
- Keir Starmer podkreślił, że Wielka Brytania nie weźmie udziału w wojnie bez jasno określonego planu.
- Rząd organizuje loty ewakuacyjne dla Brytyjczyków z Bliskiego Wschodu.
- Starmer odrzucił krytykę Donalda Trumpa dotyczącą relacji brytyjsko-amerykańskich.
Strategia Brytyjskiego Rządu
Premier Wielkiej Brytanii, Keir Starmer, podczas wystąpienia w Izbie Gmin jasno zadeklarował, że Londyn nie zamierza angażować się w konflikt zbrojny.
- Tym, na co nie byłem gotowy w sobotę, jest to, by Wielka Brytania przystąpiła do wojny, chyba że miałbym pewność, że istnieje ku temu podstawa prawna i realny, przemyślany plan. To pozostaje moim stanowiskiem – powiedział Starmer w Izbie Gmin, odpowiadając na zarzut liderki opozycji Kemi Badenoch, że nie był gotów zezwolić brytyjskim siłom zbrojnym na udział w amerykańsko-izraelskiej operacji przeciwko Iranowi.
Anglia pomaga rodakom
W obliczu napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie brytyjski rząd koncentruje się obecnie na zapewnieniu bezpieczeństwa swoim obywatelom. Szef rządu poinformował o uruchomieniu lotów czarterowych dla osób znajdujących się w regionie i potrzebujących wsparcia. Pierwszy samolot miał wystartować z Omanu w środę wieczorem, a kolejne połączenia zaplanowano na następne dni.
Starmer odniósł się również do krytycznych uwag prezydenta USA Donalda Trumpa, który sugerował, że relacje brytyjsko-amerykańskie nie są już tak bliskie, jak dawniej. Premier stanowczo podkreślił, że współpraca między oboma państwami trwa i ma wymierny charakter - obejmuje wspólne operacje wojskowe oraz stałą wymianę informacji wywiadowczych.
Brytyjskie siły zbrojne - jak zaznaczył - podejmują konkretne działania w celu neutralizowania zagrożeń związanych z konfliktem, m.in. zestrzeliwując drony i pociski w celu ochrony zarówno obywateli brytyjskich, jak i amerykańskich. To, zdaniem premiera, najlepszy dowód na to, że "specjalne stosunki" między Londynem a Waszyngtonem pozostają żywe i realne.
Amerykańskie samoloty operują z brytyjskich baz. To są specjalne stosunki w działaniu. Brytyjskie samoloty zestrzeliwują drony i pociski, aby chronić życie Amerykanów na Bliskim Wschodzie w naszych wspólnych bazach. To są specjalne stosunki w działaniu. Codzienne dzielenie się informacjami wywiadowczymi, aby zapewnić bezpieczeństwo naszych obywateli. To są specjalne stosunki w działaniu - przekonywał brytyjski premier.