Psa porwała lawina. Po 50 godzinach ratownicy odebrali sygnał

Czteroletnia suczka LouLou zaginęła podczas zejścia lawiny na Alasce. Jej właściciel został ranny i trafił do szpitala, a pies pozostał w zaśnieżonych górach. Jak informuje "New York Post", poszukiwania trwały ponad dwie doby. W odnalezieniu zwierzęcia pomógł lokalizator AirTag. To nasza #DziennaDawkaDobregoNewsa.

Odnaleziona Suczka LouLouOdnaleziona suczka LouLou
Źródło zdjęć: © Google Maps, New York Post
Małgorzata Badur

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w Parku Stanowym Chugach w pobliżu Anchorage na Alasce. Czteroletnia LouLou, mieszaniec husky i pudla, towarzyszyła swojemu właścicielowi Brianowi oraz jego znajomemu podczas górskiej wędrówki. W okolicach jeziora Eklutna zeszła lawina, która oddzieliła psa od uczestników wyprawy.

Obaj mężczyźni odnieśli obrażenia. Służbom ratunkowym udało się ich odnaleźć i przetransportować do szpitala. Nie odnaleziono jednak LouLou, która pozostała gdzieś w zasypanych śniegiem górach.

Pies zaginął podczas lawiny. Poszukiwania trwały ponad dwie doby

Lauren Padawer, partnerka Briana i druga właścicielka psa, w chwili zdarzenia przebywała poza miastem. Gdy dowiedziała się o wypadku, natychmiast zaczęła organizować poszukiwania suczki.

Pierwsze próby nie przyniosły rezultatu. Mimo trudnych warunków uczestnicy akcji kontynuowali poszukiwania. Po ponad 50 godzinach pojawił się przełom. Lokalizator AirTag, który miała przy sobie LouLou, przesłał sygnał pozwalający ustalić jej położenie.

Amanda Barker i Dave Beckett, którzy uczestniczyli w akcji, ponownie wyruszyli helikopterem w góry. Wylądowali możliwie najbliżej miejsca wskazanego przez urządzenie. W pewnym momencie zauważyli w oddali białego psa stojącego na śniegu. Okazało się, że to poszukiwana LouLou.

LouLou odnaleziona żywa. Ratownicy musieli przedzierać się przez śnieg

Dotarcie do zwierzęcia nie było łatwe. Barker i Beckett przez około 20 minut przedzierali się przez głęboki śnieg, miejscami poruszając się na czworakach. Kiedy zbliżyli się do suczki, ta zaczęła szczekać.

Ratownicy nawoływali LouLou po imieniu i próbowali zachęcić ją, by do nich podeszła. Zwierzę początkowo zachowywało dystans, jednak po pewnym czasie udało się przypiąć mu smycz.

Następnie ratownicy ostrożnie sprowadzili suczkę po zaśnieżonym zboczu do helikoptera. Po ponad dwóch dobach spędzonych w górach LouLou była już bezpieczna.

Po zakończeniu akcji Lauren Padawer opublikowała na Facebooku podziękowania dla wszystkich osób zaangażowanych w ratowanie psa i jego właściciela.

Nigdy nie zapomnę tego, co zrobiliście dla LouLou, Briana, jego towarzysza wędrówki i dla mnie. Czasami potrzeba góry, żeby przypomnieć sobie, jak niezwykli potrafią być ludzie – napisała.

Świat jest pełen pozytywnych historii, małych i dużych. Piszemy o nich wszystkich w ramach naszego cyklu #DziennaDawkaDobregoNewsa. Chcesz przeczytać więcej dobrych newsów? Kliknij TUTAJ.

Wybrane dla Ciebie