Putin próbuje udobruchać Chiny. Tak skomentował relacje z Pekinem
- Obecnie relacje rosyjsko-chińskie osiągnęły bezprecedensowy poziom. Ich szczególny charakter przejawia się we wzajemnym zrozumieniu i zaufaniu - powiedział Władimir Putin, komentując wizytę w Chiny. Rosyjski dyktator próbuje przekonać Pekin do zacieśnienia współpracy chińsko-rosyjskiej. W tym celu stara się ugłaskać rząd Xi Jinpinga.
Władimir Putin przebywa w Pekinie. Przybył do Chin, aby rozmawiać o współpracy chińsko-rosyjskiej i uruchomieniu gazociągu "Siła Syberii 2", który miałby transportować gaz ziemny z Syberii, przez Mongolię do Chin.
"The Moscow Times" podaje, że chiński przywódca Xi Jingping jest sceptyczny ws. pomysłu zacieśniania relacji Rosji i Chin i uzależniania się od rosyjskiego gazu. Co więcej, w ostatniej rozmowie z Donaldem Trumpem polityk miał przekazać, że "Putin pożałuje inwazji na Ukrainę".
Rosyjski dyktator wykonuje jednak szereg gestów, aby udobruchać władze w Pekinie. W sieci pojawiło się przemówienie, w którym Putin zwraca uwagę na "bezprecedensowy poziom" relacji Chin i Rosji.
Obecnie relacje rosyjsko-chińskie osiągnęły bezprecedensowy poziom. Ich szczególny charakter przejawia się we wzajemnym zrozumieniu i zaufaniu, gotowości do współpracy na zasadzie wzajemnych korzyści i równości, do prowadzenia szanującego się dialogu oraz do wzajemnego wspierania się w kwestiach dotyczących kluczowych interesów obu krajów, w tym ochrony suwerenności i jedności narodowej - powiedział Putin, komentując swoją wizytę w Chinach.
Putin uważa też, że "Moskwa i Pekin działają w koordynacji". Dyktator powielił też rosyjską propagandę twierdząc, że "Rosja i Chiny bronią prawa międzynarodowego oraz postanowień karty ONZ". Według Putina współpraca rosyjsko-chińska jest wzajemna i równa, a także "wnosi znaczący wkład w rozwiązaniuwanie pilnych problemów globalnych i regionalnych".
Podczas przemówienia dyktator wyglądał na osobę zdenerwowaną, nie wierzącą w swoje własne słowa. Zwrócił na to uwagę m.in. były szef MSW Ukrainy Anton Heraszczenko w swoim wpisie w mediach społecznościowych.
Wiele informacji, które przekazują rosyjskie media i przedstawiciele władzy, prawdopodobnie nie jest prawdziwych. Takie doniesienia mogą być elementem wojny informacyjnej ze strony Federacji Rosyjskiej.