Ranny i osłabiony. Leżał w zaspie przy drodze. Od razu się zatrzymała
Na profilu "Zielichowe Czary" na Facebooku opisano historię, która poruszyła internautów. Autorka wpisu znalazła potrąconego koziołka leżącego w rowie, w zaspie śniegu pod drzewem. Zwierzę było ranne i wyraźnie osłabione. Kobieta nie przeszła obojętnie – zadzwoniła pod numer alarmowy 112.
Jak relacjonuje, po około 50 minutach na miejsce przyjechała policja. Funkcjonariusze spisali zgłaszającą i – jak przyznała – byli zaskoczeni, że ktoś zainteresował się losem zwierzęcia, którego sam nie potrącił. W pomoc zaangażował się również inny mężczyzna, który pomógł przetransportować koziołka do lecznicy.
Zdjęcia dołączone do posta pokazują kolejne etapy tej interwencji. Najpierw koziołek leży w śniegu, później zostaje okryty kocem, by ograniczyć wychłodzenie. Na kolejnych fotografiach widać go już w klinice weterynaryjnej, gdzie lekarze zajęli się jego ratowaniem.
Specjaliści podkreślają, że szybka reakcja w przypadku potrącenia dzikiego zwierzęcia może decydować o jego życiu. Zimą dochodzi dodatkowe zagrożenie w postaci hipotermii – ranne zwierzę, pozostawione w śniegu, bardzo szybko traci ciepło.
Co zrobić, gdy widzimy potrącone dzikie zwierzę?
Eksperci i służby apelują, by w takiej sytuacji przede wszystkim zadbać o własne bezpieczeństwo. Jeśli do zdarzenia doszło na drodze, należy zatrzymać pojazd w bezpiecznym miejscu, włączyć światła awaryjne i ustawić trójkąt ostrzegawczy.
Następnie warto skontaktować się z numerem alarmowym 112 lub bezpośrednio z policją. W zależności od sytuacji na miejsce mogą zostać wezwane odpowiednie służby, lekarz weterynarii albo przedstawiciele lokalnego koła łowieckiego czy ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt.
Nie zaleca się samodzielnego dotykania ani przenoszenia rannego zwierzęcia, zwłaszcza jeśli jest w szoku lub może reagować agresywnie z powodu bólu. Wyjątkiem są sytuacje, gdy istnieje ryzyko wychłodzenia – wtedy można, zachowując ostrożność, okryć zwierzę kocem i ograniczyć jego kontakt z zimnym podłożem, tak jak zrobiła to autorka wpisu.
Dlaczego to ważne?
Każdego roku w Polsce dochodzi do tysięcy kolizji z udziałem dzikich zwierząt. Sarny i jelenie często przemieszczają się w pobliżu dróg, zwłaszcza o świcie i zmierzchu. Ranne zwierzę, które pozostaje bez pomocy, może długo cierpieć.
Historia opisana w mediach społecznościowych pokazuje, że reakcja przypadkowego świadka może odmienić los zwierzęcia. W tym przypadku szybkie działanie i zaangażowanie kilku osób sprawiły, że koziołek trafił pod opiekę lekarzy i – jak zapewnił weterynarz – będzie żył.