W ostatnich latach kanał La Manche stał się jednym z głównych szlaków migracyjnych do Wielkiej Brytanii. Migranci, którzy podejmują próbę przeprawy, pochodzą głównie z krajów Bliskiego Wschodu, Afryki oraz Azji Południowej. Wśród nich najczęściej wymienia się obywateli Syrii, Iraku, Afganistanu, Erytrei czy Sudanu. Wielu z nich ucieka przed wojną, prześladowaniami lub skrajną biedą.
Kanał La Manche, oddzielający Francję od Wielkiej Brytanii, to jedno z najbardziej ruchliwych i niebezpiecznych miejsc na świecie. Mimo to migranci decydują się na przeprawę, najczęściej w niewielkich, przepełnionych pontonach lub łodziach. Organizacją takich podróży zajmują się przemytnicy, którzy pobierają wysokie opłaty za miejsce na łodzi.
Jak informuje BBC, tylko w sobotę 895 migrantów przeprawiło się przez kanał La Manche. Przypłynęli na 12 łodziach. Od początku 2025 roku uczyniło to około 33 000 osób.
"Brexit ciągle trwa". Ekspert o politycznej decyzji UK
Szczególnie głośnym echem odbiła się podróż migrantów na pokładzie jednej z łodzi. Według BBC, na jednym sprzęcie przypłynęło 125 osób. - Była to największa liczba osób, jaka kiedykolwiek odbyła tę podróż jednym statkiem - podaje brytyjski portal.
Do tej pory rekordową podróż odbyto w sierpniu. Wówczas do do Wielkiej Brytanii dotarło 106 migrantów. W ostatnim czasie w królestwie rozgorzała dyskusja na temat przybywania migrantów.
Nigel Farage obiecał zaprzestanie wydawania pozwoleń na pobyt migrantom oraz deportacje. Premier Keir Stramer jego słowa nazwał rasistowskimi. - To nasi sąsiedzi. To ludzie, którzy pracują w naszej gospodarce. Są częścią nas samych. To rozerwie ten kraj na kawałki - stwierdził.
BBC przypomina, że w ostatni weekend doszło do kilku tragedii migrantów. W niedzielę rano na plaży we Francji odnaleziono ciało migranta, który zginął podczas próby przekroczenia kanału La Manche. W innym mieście znaleziono 49-letnią kobietę. Zginęły również dwie obywatelki Somalii.