Rosjanie sami to przyznali. 250 tysięcy żołnierzy bez pracy
Jak podaje Biełsat, nawet 250 tys. rosyjskich żołnierzy nie znajduje zatrudnienia po powrocie z wojny. Rosyjskie władze uruchomiły nawet 300 programów mających na celu pomoc w znalezieniu pracy.
Biełsat opisuje historię kilku żołnierzy z Rosji, którym ciężko wrócić do rzeczywistości po tym, jak brali udział w wojnie.
Wasilij mieszkający w obwodzie kurskim stracił dłoń na wojnie. Przed konfliktem pracował fizycznie. Urzędnicy zaproponowali mu pracę w innej miejscowości, ale ze względu na konieczność dojazdów odmówił. Przyznaje, że znalezienie pracy dla byłego żołnierza "w cywilu" jest trudne, a czasem praktycznie niemożliwe.
Pracę obiecano mu w wojskowej komendzie uzupełnień, ale gdy przełożeni zauważyli brak dłoni podziękowali mu. Stwierdzili, że nie będzie mógł nawet pracować na komputerze.
Michaił z obwodu ługańskiego walczył dla Rosji. Wcześniej pracował jako górnik. Obecnie pracuje nielegalnie jako taksówkarz. Zaproponowano mu racę dozorcy lub strażnika na cmentarzu, ale nie starczy na wyżywienie rodziny. Będąc na froncie doznał urazu po wybuchu wojny.
rócili, nie pracują albo wydają pieniądze, które otrzymali, albo zajmują się czymś innym. Ogółem 250 tysięcy osób nie znalazło zatrudnienia. Musimy oczywiście zająć się tą sprawą - cytuje Biełsat urzędnika Siergieja Nowikowa.
Te dane niedługo później zostały ocenzurowane. Serwis dodaje, że władze w Rosji uruchomiły nawet 300 programów, które miały przekwalifikować byłych żołnierzy i pomóc w znalezieniu pracy.
To m.in. program dotacji dla przedsiębiorców, którzy zatrudniają byłych żołnierzy. To ok. 10 tys. zł.