Rosyjscy wolontariusze się skarżą. "Tak już nigdy nie będzie"

Zaporoże, obwód chersoński - to tylko niektóre obszary, na których pojawiają się rosyjscy wolontariusze. Ich zadaniem jest wprowadzenie "rosyjskiego miru". Jak się przekonują na własnej skórze - przez mieszkańców zajmowanych terenów wcale nie są mile widziani.

Rosyjscy wolontariusze się skarżą. "Tak już nigdy nie będzie"
Para rosyjskich wolontariuszy jest rozczarowana przyjęciem przez Ukraińców (Twitter)

Nagranie wywiadu z parą rosyjskich wolontariuszy udostępnił na platformie X (dawny Twitter) Anton Heraszczenko, doradca ukraińskiego ministerstwa spraw wewnętrznych.

Mężczyzna pokazany na filmie przyznaje, że ponad 70 proc. mieszkańców zajętych ukraińskich terenów jest przeciwnych "rosyjskiemu mirowi". Zdaniem siedzącej obok kobiety - nawet więcej.

Dochodzi do tego, że w Zaporożu samochód możesz zatankować dopiero może na trzeciej napotkanej stacji benzynowej. Na dwóch wcześniejszych wychodzą Ukraińcy i zachodnio-ukraińskim językiem mówią ci, żebyś wracał do Putina zatankować - relacjonuje mężczyzna.
Niedawno spotkałem leciwego dziadka i babcię i on do mnie mówi "jestem Ukraińcem do szpiku kości i będę Ukraińcem. Niepotrzebny mi wasz ruski mir. Jestem tylko dla Ukrainy". I nic z takim nie zrobisz. Naród jest podzielony. To siedzi w ich głowach, to jak chcą żyć - dodaje.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: WP News wydanie 11.08, godzina 16:50

Mężczyzna przyznaje, że on i partnerująca mu wolontariuszka, boją się lokalnych mieszkańców. Dlatego robią wszystko, żeby swoją misję w okolicy wykonywać za dnia.

Staramy się zaczynać wcześnie rano, żeby zrobić wszystko w ciągu dnia, bo obowiązuje tutaj godzina policyjna i jest wtedy bardzo niebezpiecznie. Staramy się wrócić wtedy do zajmowanych przez Rosję obszarów - mówi mężczyzna.

On i jego partnerka sprawiają wrażenie zaskoczonych tym, że Ukraińcy wcale nie chcą utrzymywać z nimi przyjacielskich stosunków.

Już nigdy tak nie będzie

Zaskoczony jest też autor całego nagrania.

Obraz, który opisujecie, jest daleki od tego, co mówią nam oficjalne rosyjskie media. Waszym zdaniem kiedy możemy spodziewać się pokoju? - pyta głos zza kamery.
To zależy, co rozumiemy poprzez słowo "pokój". 25 lat temu jak mieszkaliśmy po 100 km od Ukrainy to jeździliśmy sobie do Charkowa na weekend. Kupić ciastka, zrelaksować się, spotkać z przyjaciółmi. Tak już nigdy nie będzie. Wygląda na to, że nawet za 100 lat tak nie będzie - odpowiada mu mężczyzna.
Trwa ładowanie wpisu:twitter
Jak możemy znowu zostać bratnimi narodami? - pyta głos zza kamery.

Para wolontariuszy zgodnie przyznaje, że nie jest to możliwe.

Autor: EWS
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić