Rozkopują grobowce i osady. Znikają bezcenne artefakty
Na wschodzie Kazachstanu, gdzie w ostatnich latach odkryto jedne z najcenniejszych zabytków kultury Saków, władze mierzą się z plagą nielegalnych poszukiwaczy skarbów – informuje PAP, powołując się na doniesienia "Times of Central Asia".
Najważniejsze informacje
- We wschodnim Kazachstanie celem szabrowników stały się jedne z najważniejszych stanowisk archeologicznych Azji Centralnej.
- W 2025 r. policja zatrzymała 21 osób podejrzanych o nielegalne wydobywanie metali szlachetnych.
- Władze przygotowują zmiany w prawie, które mają podnieść grzywny i wprowadzić kary więzienia od 7 do 12 lat.
We wschodniej części kraju od kilku lat archeolodzy odkrywają wyjątkowe przedmioty z dawnych nekropolii, ale te sukcesy mają też ciemną stronę. Jak informuje Polska Agencja Prasowa, przestępcy coraz częściej wchodzą na teren kurhanów jeszcze przed badaczami i rozkopują je w poszukiwaniu kosztowności. W ten sposób bezpowrotnie znikają ślady historii regionu.
Wschodni Kazachstan nieustannie dostarcza archeologom nowych powodów do zachwytu. Odkrycia dokonane na cmentarzyskach w Szyłykty, Eleke Sazy i Berel ujawniły bogactwo kultury dawnych ludów stepowych, czego dowodem są tysiące złotych ozdób, elementów ubioru oraz przedmiotów o znaczeniu rytualnym.
Niesamowite odkrycie pod Notre Dame. "Wykopaliska stulecia"
Szczególną uwagę badaczy przyciągnął nienaruszony grób młodego łucznika odnaleziony w Eleke Sazy, wyposażony w kunsztownie wykonane dekoracje, biżuterię i akcesoria związane z jeździectwem. Wysoka wartość historyczna tych znalezisk została doceniona również poza granicami Kazachstanu – artefakty z Berel zaprezentowano na prestiżowej wystawie "Złoto Wielkiego Stepu" w muzeum Fitzwilliam w Cambridge.
Archeolodzy alarmują
Jak opisuje portal Times of Central Asia, na który powołuje się PAP, nielegalni poszukiwacze używają nie tylko wykrywaczy metali i łopat. Na stanowiska wjeżdża także ciężki sprzęt budowlany, który niszczy warstwy archeologiczne jeszcze przed tym, jak rozpoczną się tam profesjonalne prace. Dla naukowców oznacza to utratę danych, których nie da się już odtworzyć.
Skala problemu jest widoczna m.in. w rejonie Żarma w obwodzie abajskim. W ubiegłym roku celem nielegalnych wykopalisk padło tam ponad 200 kurhanów. Część dalszych zniszczeń udało się powstrzymać dzięki mieszkańcom, którzy obserwowali teren i zgłaszali podejrzaną aktywność. Podobne przypadki pojawiały się też w rejonie Kurczum.
Nawet studenci tracą zapał, gdy widzą, że tysiące lat historii zostały zniszczone dla doraźnego zysku – powiedział w rozmowie z TCA prof. Zajnolla Samaszew z Instytutu Archeologii im. A. Ch. Margułana w Ałmaty
Apel o zaostrzenie kar
Archeolodzy podkreślają, że obecne sankcje nie odstraszają sprawców, bo często kończy się na grzywnie. W 2025 r. policja zatrzymała 21 osób, w tym cudzoziemców, podejrzanych o nielegalne wydobywanie metali szlachetnych. Funkcjonariusze zabezpieczyli również koparki, buldożery i inny sprzęt używany podczas tego procederu.
Publikujemy wyniki badań i pokazujemy je mediom, ale w praktyce tworzy to mapę drogową dla szabrowników - twierdzi prof. Samaszew.
Jego zdaniem jedynie skuteczniejsza ochrona stanowisk archeologicznych oraz zaostrzenie kar za ich niszczenie mogą powstrzymać postępującą degradację jednego z najcenniejszych obszarów dziedzictwa kulturowego Azji Centralnej.