Najważniejsze informacje
- Do wypadku doszło ok. 19:30 w Starej Kuźnicy, gdy Fabian jechał rowerem po chodniku i czekał przy przejściu dla pieszych.
- Według policji w aucie były trzy osoby, a badania wykazały obecność środków odurzających.
- Prokuratura zarzuca Jakubowi S. spowodowanie śmiertelnego wypadku pod wpływem środków odurzających oraz podczas obowiązywania zakazu prowadzenia.
Do tragedii doszło 29 lipca około godziny 19:30. Fabian poruszał się rowerem. W pewnym momencie zatrzymał się przy przejściu dla pieszych. Chłopiec czekał, aż nadjeżdżający samochód minie go i będzie mógł bezpiecznie przejść na drugą stronę.
Nagle sytuacja wymknęła się spod kontroli. BMW, które poruszało się z dużą prędkością, na łuku drogi straciło panowanie i zjechało z jezdni. Samochód skierował się prosto w stronę chodnika, gdzie znajdował się 9-latek.
Uderzenie było tak silne, że Fabian nie miał praktycznie żadnej możliwości reakcji. Chłopiec został potrącony przez samochód. Mimo podjętej akcji ratunkowej jego życia nie udało się uratować.
WIDEONietypowy aut przyniósł efekt. Wideo z Rosji niesie się po internecie
Wybiegłam jakieś 20 sekund po tym, jak usłyszałam ten straszny huk. Zobaczyłam dym i ten samochód. Cały przód auta był rozbity, płot był zmasakrowany, a rowerek leżał po drugiej stronie ulicy - opowiada dziennikarzom Uwagi Justyna Glinko, prezeska Ochotniczej Straży Pożarnej w Kuźnicy Starej.
Świadkowie i strażacy, którzy pojawili się na miejscu, natychmiast ruszyli na pomoc chłopcu. 9-latek był ciężko ranny i tracił dużo krwi. Ratownicy przez blisko pół godziny walczyli o jego życie. Udało się przywrócić pracę serca, jednak Fabian nadal wymagał mechanicznego wspomagania oddechu. Jego stan pozostawał krytyczny.
Chłopiec został przetransportowany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Opolu. Lekarze przez kilka godzin walczyli o jego życie, jednak obrażenia okazały się zbyt poważne. Mimo ogromnego wysiłku ratowników i medyków 9-letniego Fabiana nie udało się uratować.
Policja ustaliła, że w samochodzie były trzy osoby, a kierowca oraz pasażerowie znajdowali się pod wpływem środków odurzających. Kierującego zatrzymano, a dwójkę pasażerów zwolniono do domu jako świadków.
W pojeździe, którym poruszał się ten 39-latek z pasażerami, zostały ujawnione środki odurzające. Wstępne testy wykazały, że są to narkotyki - mówiła st. asp. Joanna Wiącek-Głowacz z Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku.
Prokuratura poinformowała, że Jakub S. usłyszał zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku pod wpływem narkotyków. Mężczyzna prowadził też samochód mimo sądowego zakazu. Przyznał, że wcześniej zażywał substancje odurzające.
Późniejsza opinia toksykologiczna wykazała, że w chwili zdarzenia był w znacznym stopniu odurzony, co miało wpływać na jego percepcję i zdolność prawidłowej oceny sytuacji na drodze.
Relacja pasażerki i nagrania z monitoringu
Reporterka TVN Uwaga rozmawiała z jedną z pasażerek BMW, która twierdziła, że wcześniej nie wiedziała ani o zakazie prowadzenia, ani o tym, jak silnie kierowca jest odurzony.
On przy mnie brał takie malutkie tabletki, ale nie wiem, co to było. (...) Brał je jedną po drugiej. Mógł ich wziąć z pięć - opowiadała.
Reporterka zwróciła uwagę, że badania wszystkich osób znajdujących się w samochodzie wykazały obecność narkotyków w organizmie. Pasażerka odpowiedziała, że mogło to być związane z wcześniejszym pobytem w Holandii, dodając, że sama pali jedynie marihuanę.
Niebezpiecznie miało być jeszcze przed miejscem tragedii. W materiale TVN Uwaga przywołano relację lokalnego dziennikarza, według którego jedna z kierujących miała zjechać na chodnik, by uniknąć czołowego zderzenia z BMW.
Na nagraniach monitoringu widać auto jadące z dużą prędkością. Według dziennikarza mogło to być 80-100 km/h, a pasażerka twierdziła, że po wypadku licznik zatrzymał się na 140 km/h. Ostateczną prędkość ustalą śledczy.
Jak informowała pasażerka BMW, Jakub S. w pewnym momencie się odbił od krawężnika. - Wtedy się wystraszyłam i chciałam mu zabrać kluczyki od samochodu, ale nie słuchał mnie (...) Prosiliśmy, aby zwolnił - opowiadała.
Jakub S. miał już wcześniej konflikty z prawem. Był karany m.in. za posiadanie narkotyków, jazdę pod ich wpływem i ucieczkę przed policją.
Jak wyjaśnił Dominik Bogacz z Sądu Okręgowego w Częstochowie, w wyroku nie znalazło się skierowanie Jakuba S. na leczenie odwykowe. Prokurator nie składał takiego wniosku, a w trakcie postępowania nikt nie domagał się zastosowania tego środka. Sąd również nie uznał, że jest on konieczny. Wyrok uprawomocnił się w pierwszej instancji i nie został zaskarżony. Sąd nie sporządził też pisemnego uzasadnienia.
Fabiana pożegna jego szkoła. 9-latek miał po wakacjach rozpocząć trzecią klasę. Nauczyciele wspominają go jako bardzo dobrego ucznia.
Strażacy z okolicznych jednostek podkreślają, że tragedia mocno nimi wstrząsnęła. Tomasz Izydorczyk z OSP w Przystajni zwraca uwagę, że to także przestroga dla innych. Pyta, dlaczego nikt wcześniej nie zareagował, skoro osoba bez uprawnień i pod wpływem środków odurzających wsiadła za kierownicę.
6 sierpnia w Przystajni odbył się pogrzeb 9-latka.