Na Białorusi trwa przegląd wojsk i kontrola ich siły bojowej. Działania te zlecił Alaksandr Łukaszenka. W przestrzeni publicznej pojawiły się głosy, że ćwiczenia powiązane są z wizytą szefa CIA Johna Ratcliffe’a w Moskwie. Paweł Łatuszka, były minister w białoruskim rządzie i opozycjonista uspokaja jednak w rozmowie z "Faktem", że działania wojsk Łukaszenki musiały być wcześniej zaplanowane.
Nie ma to związku. Te ćwiczenia rozpoczęły się przed tą wizytą. Wątpię, że Łukaszenka wiedział, że szef CIA przyleci do Moskwy. Poza tym trudno sobie wyobrazić, że nawet po uzyskaniu informacji o takiej wizycie, Łukaszenka byłby zdolny szybko zorganizować aż 10 różnego rodzaju ćwiczeń i sprawdzenie gotowości bojowej armii - powiedział "Faktowi" Łatuszka.
Łatuszka podkreśla, że Łukaszenka nie chciałby być bezpośrednio wciągnięty w konflikt zbrojny, bo zależy mu na zachowaniu władzy w swoim kraju.
Naród białoruski zajmuje pacyfistyczną pozycję i absolutna większość Białorusinów, nie chce uczestnictwa armii w wojnie - dodaje Paweł Łatuszka w rozmowie z "Faktem".
Według byłego białoruskiego ministra, Łukaszenka może chcieć przygotować się na ewentualne wykorzystanie terytorium Białorusi do ponownego użycia przez rosyjskie wojska (w 2022 roku Rosja zaatakowała Ukrainę z białoruskiego terytorium) i zwiększać napięcie w wojnie hybrydowej między Rosjanami i krajami NATO.
Łatuszka ujawnia, że białoruskie manewry miały szeroką skalę. - Około 10 różnego rodzaju ćwiczeń odbyło się na terenie Białorusi - dodał Białorusin.