Sąsiedzi "zabrali" im drogę i zniknęli. Służby są bezradne

229

W programie "Interwencja" na antenie Polsatu pokazano szokującą historię małżeństwa z Chróścic na Opolszczyźnie. Sąsiedzi samowolnie zawęzili im drogę dojazdową do domu, unikają wszelkiego kontaktu i łamią tym samym prawo. Starsi państwo są bezradni, nie może do nich dojechać nawet karetka pogotowia, a sąsiedzki koszmar trwa od lat.

Sąsiedzi "zabrali" im drogę i zniknęli. Służby są bezradne
Nie dojedzie do nich nawet karetka. Wszystko za sprawą sąsiadów (Pixabay, PolastNews, Pixabay, PolastNews)

Państwo Rozalia i Wiktor Garcorzowie mieszkają w Chróścicach (Opolszczyzna) od 1964 roku, niemal 60 lat. Ich życie zmieniło się w koszmar przez sąsiadów, którzy samowolnie i całkiem bezprawnie... zawęzili im drogę dojazdową do domy. Dawniej trasa miała cztery metry szerokości, dziś jest dużo węższa.

Nie zmieści się w niej na przykład karetka pogotowia. A pani Rozalia choruje na serce i martwi się, że ratownicy nie dotrą do niej na czas, gdy coś się wydarzy. Sęk w tym, że sąsiedzi kompletnie się tym nie martwią. Bezprawnie zwęzili małżeństwu drogę, a teraz unikają wszelkiego kontaktu, także ze służbami. Sytuacja jest patowa.

Materiał "Interwencji" ukazał się na antenie Polsatu, jest poruszający.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Potrącił rowerzystę. Namówił żonę, by wzięła winę na siebie

Wszystko zaczęło się na początku XXI wieku. Garcorzowie korzystali ze swojej z drogi przez 40 lat, wszystko ustalił przecież sąd. Nie spodobało się to nowym sąsiadom, którzy sami zwęzili dawniej czterometrową drogę dojazdową. Tę samą ustanowioną przez sąd kilkadziesiąt lat wcześniej. I tak zaczął się koszmar.

Pani Rozalia już raz uszła ledwo z życiem, a wezwana na miejsce karetka nie mogła do niej dojechać. Powód? Nie zmieściła się na wąskiej drodze.

- Żona dostała zawału, ale pogotowie nie wjechało. Musiała sama iść do drogi głównej - opowiadał dziennikarzom Wiktor Garcorz.
Trwa ładowanie wpisu:twitter

Końca sporu nie widać, sąsiedzi unikają rozmowy i odpowiednich służb. Wójt jest bezradna, przyznaje że nie ma odpowiednich kompetencji. Pani Rozalia i jej mąż skierowali sprawę do sądu, ten nie spieszy się z wyrokiem.

Według dokumentów droga powinna mieć szerokość czterech metrów. Ale w rzeczywistości jest o połowę węższa, została zastawiona słupkami i zabudowana. Winni są mieszkający od dwóch dekad sąsiedzi, bracia Ch. Sprawa toczy się w sądzie, ten sam problem ma z drugiej strony pani Mariola.

Ch. od dwóch lat skutecznie unikają sprawiedliwości. I nic nie można im zrobić...

Autor: KGŁ
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem stronyKliknij tutaj, aby wyświetlić