Słyszeli strzały na osiedlu w Żorach. "Jak w filmie gangsterskim"

Dramatyczne sceny rozegrały się we wtorek, 25 sierpnia przed godz. 22 na osiedlu w Żorach. Policjanci oddali strzały do uciekającego samochodu. Mieszkańcy z pobliskich bloków podbiegli do okien. To, co zobaczyli, przypominało sceny rodem z filmu gangsterskiego. - Myślałam, że ktoś ma urodziny i odpalono petardy - mówi "Dziennikowi Zachodniemu" mieszkanka Żor.

ZDJ. POGLĄDOWEZDJ. POGLĄDOWE
Źródło zdjęć: © PAP | Marcin Bielecki
Aneta Polak

Wspólna akcja policjantów z Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Rybniku i Centralnego Biura Śledczego Policji w Opolu miała miejsce na osiedlu Pawlikowskiego w Żorach.

Policjanci próbowali zatrzymać samochód, ale w trakcie interwencji uciekinier potrącił jednego z funkcjonariuszy CBŚP. Wtedy padły strzały. - Podczas dalszych czynności wykorzystano broń palną w celu unieruchomienia pojazdu - opisywała w rozmowie z Wirtualną Polską Bogusława Kobeszko z Komendy Miejskiej Policji w Rybniku.

"Myślałam, że ktoś ma urodziny"

Mieszkańcy okolicznych bloków usłyszeli huk. Gdy podeszli do okien, stali się świadkami dramatycznych scen.

Myślałam, że ktoś ma urodziny i odpalono petardy. Podeszłam do okna, a za szybą widzę straszny jak dla mnie widok, jak w gangsterskim filmie. Policjanci biegną do auta, wyciągają na zewnątrz kierowcę, który kładzie się na ziemię. Podbiegają do młodej pasażerki i jest to samo. Dziewczyna próbowała się szarpać, ale została przyciśnięta do asfaltu - relacjonuje "Dziennikowi Zachodniemu" pani Mirosława, mieszkanka jednego z pobliskich bloków.

Co do liczby strzałów - zdania są podzielone. Wcześniej informowano, że było ich nawet kilkanaście. Niektórzy mieszkańcy mówią o kilku strzałach.

Naliczyłam tych strzałów z sześć, może siedem. Chciałam dzwonić na policję. A mąż, który patrzył przez okno woła, że "to policja strzela, na drodze jest pełno radiowozów". Akurat wybierał się z psem na spacer. Widząc co się dzieje na dworze, ostatecznie nie wyszedł z domu – opowiada pani Dominika, kolejna rozmówczyni "DZ".

Jak dodaje, potem na miejscu zjawiły się kolejne radiowozy, karetka pogotowia i straż pożarna.

"Mamo, zobacz co się dzieje"

"DZ" rozmawiał również z mieszkanką bloku numer 3. Kobieta, wstrząśnięta wydarzeniami na osiedlu, zadzwoniła pod numer alarmowy. Nie wiedziała, że policja jest już na miejscu.

Wszystko działo się na wysokości naszej klatki. Córeczka otworzyła okno i zawołała, "mamo zobacz, co się dzieje". Widziałam, jak ludzie w cywilu strzelali w opony cofającego się z impetem auta. Trafili. Zadzwoniłam na policję i relacjonowałam im "na żywo" sytuację - opowiada rozmówczyni "Dziennika Zachodniego".

Podczas akcji funkcjonariusze zatrzymali 32-letniego mężczyznę i 31-letnią kobietę. Śledczy zabezpieczyli narkotyki.

Z relacji mieszkanki bloku wynika, że pasażerka próbowała uciec, ale szybko została złapana. Drogę zablokowały cztery nieoznakowane radiowozy.

Potrąconemu policjantowi nic poważnego się nie stało - nie wymagał hospitalizacji. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Rybniku.

Wybrane dla Ciebie