Śmierć 11-latki z Polski na Krecie. Śledczy sprawdzają nowy trop

11-letnia Polka zmarła podczas wakacji na Krecie. Dziewczynkę znaleziono w hotelowym basenie, a początkowo wszystko wskazywało na tragiczne utonięcie. Teraz greckie media informują o nowych ustaleniach śledczych. Okazuje się, że przyczyna śmierci dziecka wciąż nie jest przesądzona.

.Śmierć 11-latki z Polski na Krecie. Śledczy sprawdzają nowy trop
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Pixabay
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • 11-letnia Polka zmarła w niedzielę 30 sierpnia w hotelowym basenie w Chanii na Krecie.
  • Jak podają media, wstępne ustalenia greckich śledczych wskazują na możliwą przyczynę patologiczną, niezwiązaną z utonięciem.
  • W sprawie zatrzymano pięć osób, w tym rodziców dziecka, ale wszystkich zwolniono; śledczy czekają na opinię sądowo-lekarską.

Tragedia rozegrała się w niedzielę 30 sierpnia w hotelu w rejonie Platanias niedaleko Chanii na Krecie. 11-letnia dziewczynka z Polski spędzała tam wakacje z rodziną. W pewnym momencie została znaleziona bez oznak życia w części basenu przeznaczonej dla dzieci.

Na miejsce wezwano ratowników. Rozpoczęła się reanimacja, a następnie dziecko przewieziono do szpitala w Chanii. Lekarze walczyli o jej życie, jednak nie udało się jej uratować.

Dziewczynka znajdowała się w dziecięcej części basenu, gdzie głębokość wody wynosiła około 40 centymetrów. Z relacji dotyczących zdarzenia wynika, że miała zostać znaleziona bezwładna w wodzie. Strona hotelu przedstawiała natomiast wersję, według której dziewczynka wcześniej zasłabła i upadła twarzą w dół w płytkiej części basenu

Serwis haniotika-nea.gr podaje, że śledczy biorą pod uwagę możliwość, że dziewczynka doznała nagłego zdarzenia zdrowotnego, a następnie znalazła się w wodzie. Wstępne ustalenia miały wskazywać na możliwość przyczyny patologicznej, niezwiązanej bezpośrednio z utonięciem.

Odpowiedź ma przynieść badanie sądowo-lekarskie. Dopiero ono powinno pozwolić ustalić, co dokładnie doprowadziło do śmierci 11-latki.

Śmierć 11-latki z Polski na Krecie

Sprawa od początku miała również wymiar dotyczący odpowiedzialności za bezpieczeństwo dziecka.

Po tragedii zatrzymano pięć osób. Byli wśród nich rodzice 11-latki, dwie osoby związane z prowadzeniem hotelu oraz 22-letnia ratowniczka, która tego dnia miała dyżur. Wszystkim postawiono wstępnie zarzut związany z narażeniem małoletniej na niebezpieczeństwo.

Ratownicy przybyli tylko z noszami, dopiero później wrócili do karetki po torbę ze sprzętem. Następnie pojawili się jacyś lekarze – relacjonował świadek dramatycznych wydarzeń dla Polsat News.

31 sierpnia wszystkie zatrzymane osoby zostały jednak zwolnione decyzją prokuratora po złożeniu wyjaśnień. Nie oznacza to zakończenia sprawy. Postępowanie nadal trwa, a śledczy czekają przede wszystkim na wyniki badań, które mają wyjaśnić przyczynę śmierci dziecka.

Obsługa się rozmyła. Krzyczeliśmy głośno, by przyniesiono nam AED (defibrylator) lub torbę podstawową, gdzie byłoby AMBU (resuscytator ręczny). Ratownik powinien to mieć. Nikt nic nie przyniósł - dodał pan Łukasz.
Wybrane dla Ciebie