Do śmierci 11-letniej dziewczynki z Polski doszło w niedzielę (30 sierpnia) w greckim hotelu w miejscowości Platanias (na Krecie). Dziewczynka została znaleziona w basenie. Była nieprzytomna. Mimo natychmiastowej reanimacji i walki lekarzy, 11-latka zmarła w szpitalu w leżącej nieopodal Chanii.
Greckie służby zatrzymały w związku ze sprawą pięć osób. Wśród nich byli rodzice tragicznie zmarłej dziewczynki. To para w wieku 45 i 41 lat. Poza nimi wyjaśnienia musieli złożyć m.in. 45-letni kierownik operacyjny i 22-letnia ratowniczka.
Portal "Eleftheros Typos" podał, że wszyscy zatrzymani zostali zwolnieni przez służby. Każdy złożył obszerne wyjaśnienia. Głos w sprawie zabrał prawnik 22-letniej ratowniczki. Pantelis Zelios wyraził w imieniu swojej klientki "głębokie ubolewanie z powodu tragicznego zdarzenia".
Prawnik przekazał też, że jego klientka działała zgodnie z procedurami. Z jej relacji wynika, że pobiegła na basen dla dzieci, gdy tylko usłyszała krzyki. W tym momencie wyciągnięto już dziewczynkę z wody, a służby medyczne udzielały jej pierwszej pomocy.
Okoliczności zdarzenia nadal ustalane są przez grecką policję. Na razie nie wiadomo, jak dokładnie doszło do śmierci dziewczynki.