Śmierć Amerykanina w Kuwejcie. Znaleźli go w pokoju
Sorffly Davius, funkcjonariusz nowojorskiej policji i jednocześnie oficer Gwardii Narodowej USA, został znaleziony martwy w swoim pokoju w Kuwejcie. Ze wstępnych ustaleń wynika, że zmarł na skutek powikłań pooperacyjnych. Zostawił żonę i trójkę dzieci.
Na Bliskim Wschodzie, od 28 lutego po atakach Iranu, zginęło siedmiu żołnierzy z USA. Wiadomo, że w Kuwejcie doszło do śmierci jeszcze jednej osoby.
To Sorffly Davius, funkcjonariusz nowojorskiej policji i jednocześnie oficer Gwardii Narodowej USA. Ciało 46-latka trafiło już do bazy sił powietrznych Dover w stanie Delaware. Na jego trumnie powiewała amerykańska flaga.
Davius pozostawił żonę i sześcioro dzieci. Pochodził z Queens, hrabstwa w Nowym Jorku, a przed wylotem na misję w hrabstwie New City.
Mężczyzna zmarł prawdopodobnie z powodu powikłań pooperacyjnych. Nie wiadomo, czego dotyczył zabieg. "New York Post" podaje, ze znaleziono go nieprzytomnego w jego pokoju. Przyczynę zgonu ustali sekcja zwłok. Jego ciało, w tym celu, ma zostać przetransportowane samolotem do Nowego Jorku.
W Kuwejcie 46-latek miał się zajmować inżynierią systemów danych w kwaterze głównej dywizji, gdzie pomagał w zapewnieniu bezpieczeństwa sieci komputerowych i komunikacyjnych.
W przeszłości pracował jako ratownik medyczny. W 2014 roku rozpoczął pracę w nowojorskiej policji. Należał do jednostki Gwardii Narodowej, która miała zapobiegać ewentualnym aktom terroru w Nowym Jorku. W Kuwejcie przebywał też w latach 2010-2011 i służył w Siłach Powietrznych. W czasie swojej kariery wojskowej otrzymał 10 odznaczeń.